Witamy się z Hiszpanią. W tempie Formuły 1

Po sześciu dniach wakacyjnej podróży do hiszpańskiej Marbelli, nadszedł wreszcie moment wjazdu do Hiszpanii. Kraju, do którego wracaliśmy jeszcze później i do którego z pewnością jeszcze wrócimy. Turystyczne atrakcje tutaj chyba nigdy się nam nie znudzą.

0

Po sześciu dniach wakacyjnej podróży do hiszpańskiej Marbelli, nadszedł wreszcie moment wjazdu do Hiszpanii. Kraju, do którego wracaliśmy jeszcze później i do którego z pewnością jeszcze wrócimy. Turystyczne atrakcje tutaj chyba nigdy się nam nie znudzą.

Tour de Europe 2011, dzień 7 (poprzedni wpis: Marsylia i jej jedyna atrakcja (z braku czasu)). Niemal 850 km trasy z Marsylii do Walencji pokonaliśmy bez żadnych „turystycznych przystanków”, pędząc co sił do pierwszego naszego hiszpańskiego noclegu. To było nasze historyczne przywitanie z Hiszpanią, nasze pierwsze chwile z krajem, w którym spędziliśmy te i następne wakacje, chłonąc co piękniejsze miejsca.

Walencja miała być wyłącznie noclegiem. Kolejnego bowiem dnia mieliśmy zaliczyć kolejny samochodowy maraton – niemal 650 km do Marbelli. Nocleg wybraliśmy więc na samym wybrzeżu, w sąsiedztwie portu w Walencji – wymyśliliśmy sobie, że choć jedną rzecz musimy w tym mieście zobaczyć. Żeby (po zwiedzaniu Monako) było do kompletu – wybór padł na uliczny tor Formuły 1 w Walencji, położony malowniczo w miejskim porcie.

Do Hiszpanii wjeżdżamy o zachodzie słońca
Do Hiszpanii wjeżdżamy o zachodzie słońca
Walencja, uliczny tor Formuły 1
Walencja, uliczny tor Formuły 1
Walencja, uliczny tor Formuły 1
Walencja, uliczny tor Formuły 1
Walencja, uliczny tor Formuły 1
Walencja, uliczny tor Formuły 1
Walencja, uliczny tor Formuły 1. Mam pole position" :)
Walencja, uliczny tor Formuły 1. Mam „pole position” 🙂
Walencja, uliczny tor Formuły 1
Walencja, uliczny tor Formuły 1

Zwiedzanie toru, sąsiadującego z naszym hotelem, zaczęliśmy z samego rana po przebudzeniu. W zasadzie to „zwiedzanie” to było po prostu spacer wzdłuż nadmorskiej mariny. Bo fotografowanie ulicznego toru Formuły 1 w czasie, gdy nie odbywa się na nim żaden wyścig – to wszak fotografowanie… zwykłej, codziennej ulicy. Asfaltu. No, ale przynajmniej pospacerowaliśmy sobie znów nad morzem, w letnim hiszpańskim upale.

W naszym przypadku jakieś tam ślady wyścigu jednak pozostały – wszak przyjechaliśmy do Walencji raptem 3 tygodnie po odbywającym się tu wtedy Grand Prix Europy F1. Asfalt i okolice padoku nosiły jeszcze bardzo wyraźne ślady opon bolidów Formuły 1. Niestety nie jeździł już wtedy tutaj Robert Kubica, który początkiem roku doznał tragicznego wypadku podczas samochodowego rajdu we Włoszech. W poprzednich latach był tu kolejno: trzeci, czwarty i piąty.

Walencja, marina i okolice
Walencja, marina i okolice
Walencja, marina i okolice
Walencja, marina i okolice
Walencja, marina i okolice
Walencja, marina i okolice
Walencja, marina i okolice
Walencja, marina i okolice
Walencja, zachwycające Miasteczko Sztuki i Nauki (Ciudad de las Artes y las Ciencias), tym razem jeszcze tylko przejazdem
Walencja, zachwycające Miasteczko Sztuki i Nauki (Ciudad de las Artes y las Ciencias), tym razem jeszcze tylko przejazdem

Do Walencji jeszcze wrócimy w naszych opowieściach, przy okazji kolejnych wakacji. To miasto zdecydowanie warte jest głębszego poznania i ma do zaoferowania turystom naprawdę dużo. A tymczasem my mkniemy na samo południe Hiszpanii i zaczynamy naszą przygodę z przepiękną Andaluzją. W kolejnym wpisie zobaczycie najbardziej kontrowersyjne hiszpańskie show, czyli corridę. Mieliśmy okazję zobaczyć ją już pierwszego dnia pobytu w Marbelli.

Jak bardzo przydatny jest dla Ciebie ten artykuł?

Kliknij na odpowiednią gwiazdkę i oceń treść

Ten artykuł nie był jeszcze oceniany. Oceń jako pierwszy!

Jeśli nasz artykuł jest dla Ciebie przydatny...

podziel się nim ze znajomymi 🙂

Dodaj komentarz

Please Login to comment
  Subscribe  
Powiadom o