Wjeżdżamy do Turcji. A potem do… Azji.

Tydzień wakacyjnej podróży z nami. Ósmego dnia wreszcie wjeżdżamy do kraju, w którym spędzić mamy najbliższe prawie 3 tygodnie - do Turcji. A wjazd do Turcji oznacza dla nas kolejny wjazd - do Azji. Oba są wjazdami pierwszymi - wjazdami w nieznane.

Butrint, czyli pożegnanie z Albanią

Największą atrakcją trzeciego dnia spędzanego w Albanii był bez wątpienia Butrint, perełka archeologiczna tego kraju, bardzo rozległe ruiny starożytnego miasta. Zegnamy się więc z Albanią "z przytupem" - krążąc wśród budowli stawianych tu w ciągu kilkunastu wieków istnienia wielkiego i potężnego greckiego, a potem rzymskiego miasta.

Jedziemy do Irlandii. W 36 godzin. Nonstop.

To był nasz pierwszy rodzinny, "samochodowy", daleki wyjazd. Stąd i planowanie było jakieś takie... "pierwsze" :) 2000 km zaplanowane jako jazda non-stop nie okazało się dobrym pomysłem.