Półwysep Biga. Objeżdżamy tereny starożytnej Troady.

Plan zwiedzania pierwszego dnia w Turcji zakładał przemieszczenie się z Çanakkale do Ayvalik, a po drodze w pełni objazdową wycieczkę po półwyspie Biga i terenach starożytnej Troady. Będą więc ruiny, cmentarze, groby i twierdze od starożytności do I wojny światowej.

0

Plan zwiedzania pierwszego dnia w Turcji zakładał przemieszczenie się z Çanakkale do Ayvalik, a po drodze w pełni objazdową wycieczkę po półwyspie Biga i terenach starożytnej Troady. Będą więc ruiny, cmentarze, groby i twierdze od starożytności do I wojny światowej.

Tour de Europe 2013, dzień 9 (poprzedni wpis z trasy: Çanakkale, witamy się z Azją). Z Çanakkale wyjechaliśmy po 10-tej rano, kierując się na południe drogą D550, prowadzącą do Izmiru. Po mniej więcej 20 km jazdy skręcamy z głównej drogi w prawo, kierując się ku miejscowości Kumkale (w sumie ok.30 km od Çanakkale).

Naszym celem nie jest samo Kumkale, ale znajdujący się jeszcze kilka kilometrów za wsią cmentarz żołnierzy tureckich, poległych tu w czasie I wojny światowej, a dokładnie w kilkudniowych walkach z Francuzami, trwających od 25 kwietnia 1915 r. Turkowie odbudowali cmentarz po latach dewastacji i hucznie otwarli go w marcu 2012 r. – w sumie zlokalizowano tu kilkaset grobów żołnierskich, które skatalogowano i spisano wg imion i nazwisk poległych. Odświeżono też wojenne okopy, tworząc z cmentarza miejsce pamięci narodowej. I co ? Jesteśmy na cmentarzu rok po jego odrestaurowaniu i uroczystym otwarciu (tu można zobaczyć, jak wyglądało to rok temu). I ten rok wystarczył, by miejsce pamięci znów… popadło w ruinę. Cmentarz stoi zarośnięty zielskiem, brama wejściowa także, całość wygląda na kompletnie opuszczoną i zapomnianą. Dziwnie ten naród traktuje swoje miejsca pamięci…

KML-LogoFullscreen-LogoGeoJSON-LogoGeoRSS-Logo
Tour de Europe 2013 - Turcja, półwysep Biga

ładowanie mapy - proszę czekać...

Turcja, Çanakkale: 40.115036, 26.408386
Turcja, Ayvalik: 39.335890, 26.712810
Turcja, Kumkale: 39.998949, 26.199051
Turcja, Ezine: 39.788521, 26.333509
Turcja, Alexandria Troas: 39.751826, 26.159198
Turcja, Troja: 39.956201, 26.246424
Turcja, Behram: 39.491763, 26.336578
Turcja, Gulpinar: 39.536748, 26.119180
Turcja, Babakale: 39.479500, 26.064506
Kumkale, cmentarz żołnierzy tureckich, poległych w 1915 r.
Kumkale, cmentarz żołnierzy tureckich, poległych w 1915 r.
Kumkale, cmentarz żołnierzy tureckich, poległych w 1915 r.
Kumkale, cmentarz żołnierzy tureckich, poległych w 1915 r.

Spędzamy kilka minut w tym smutnie wyglądającym miejscu i jedziemy dalej tą samą drogą, na zachodni kraniec półwyspu Biga, gdzie mają się znajdować starożytne ruiny. I znajdują się, na samym końcu drogi za Kumkale, tyle że ta droga kończy się terenem wojskowym, nieodstępnym dla turystów. Ruiny widać z daleka, ale nie odważamy się fotografować obszaru militarnego. Nie zamierzamy tak szybko kończyć naszej przygody z Turcją 🙂

Ezine, meczet Seferşah Camii z XIV w.
Ezine, meczet Seferşah Camii z XIV w.

Wracamy do Kumkale i we wsi odbijamy na południe, do „Troia Tarihi Mili Parki”, czyli do ruin słynnej Troi. Tu jednak kolejna niespodzianka – powinno być czynne od 8:30, ale strażnik twierdzi, że otwierają dopiero o 13:00 (pewnie wyjątek ten spowodowany był trwającym świętem Bajram, kończącym muzułmański Ramadan). A że jest godzina 11-ta z minutami, decydujemy się jechać dalej, i wrócić do Troi już w godzinach jej rzeczywistego otwarcia.

Ezine, grobowiec pustelnika przy meczecie Seferşah Camii
Ezine, grobowiec pustelnika przy meczecie Seferşah Camii

Wracamy więc na drogę D550 i jedziemy dalej na południe, do miasteczka Ezine. Nie byliśmy w stanie dowiedzieć się o nim za wiele – mieszka w nim niecałe 20 tys. osób, a miasto słynie głównie z lokalnego sera, zwanego „Ezine Peyniri”. Parkujemy samochód w centrum miasta, naprzeciwko małego meczetu i idziemy na krótki spacer.

Już „na dzień dobry” okazuje się, że zaparkowaliśmy obok najbardziej znanego zabytku w Ezine, czyli meczetu Seferşah Camii, wybudowanego w XIV wieku z pozostałości antycznych ruin. Obok meczetu znajduje się grobowiec pustelnika z tego okresu, zwanego Ahi Junus. Kilkuminutowy spacer po centrum Ezine kończymy przy Seferşah Hamami, tureckiej łaźni, także pochodzącej z XIV wieku, dziś odrestaurowanej i nadal podobno działającej. Nie jest to miasto warte dłuższego zatrzymania, ot typowe prowincjonalne miejsce, do zobaczenia „po drodze”.

Ezine, łaźnia Seferşah Hahami
Ezine, łaźnia Seferşah Hahami
Parking przy ruinach Alexandrii Troas, niedaleko Dalyan
Parking przy ruinach Alexandrii Troas, niedaleko Dalyan
Alexandria Troas, ruiny starożytnej metropolii
Alexandria Troas, ruiny starożytnej metropolii

Z Ezine nie wracamy na główną drogę, kierując się prosto na zachód, w stronę wybrzeża Morza Egejskiego. W miejscowości Geyikli odbijamy na południe, przejeżdżając przez Dalyan. Mniej więcej 1,5 km za Dalyan znajduje się dobrze oznakowany parking, przy którym łatwo zauważyć ogrodzone ruiny Alexandria Troas.

Alexandria Troas została wybudowana w IV w. p.n.e., po śmierci Aleksandra Wielkiego, przez Antigonusa, jednego z jego generałów, pod nazwą Antigonea. Inny z generałów Aleksandra Wielkiego, Lysimachus, pokonał Antigonusa i zmienił nazwę miasta ku czci swojego bohatera – Alexandria Troas. Lata świetności osiągnęło miasto w czasach rzymskich, kiedy to populacja mieszkańców miała sięgać nawet 100 tys. (!). Miasto było wielkie do tego stopnia, że cesarz Konstantyn (początek IV w.) rozważał ponoć nawet przeniesienie tu stolicy Cesarstwa Rzymskiego. To stąd w swoją pierwszą podróż do Europy odpłynął św.Paweł. W dokumentach historycznych Troas istnieje jeszcze w X w., ale potem znika – nie wiadomo do dziś kiedy i w jaki sposób uległo zniszczeniu.

Alexandria Troas, ruiny starożytnej metropolii
Alexandria Troas, ruiny starożytnej metropolii
Alexandria Troas, ruiny starożytnej metropolii
Alexandria Troas, ruiny starożytnej metropolii
Alexandria Troas, ruiny starożytnej metropolii
Alexandria Troas, ruiny starożytnej metropolii
Alexandria Troas, ruiny starożytnej metropolii
Alexandria Troas, ruiny starożytnej metropolii

Alexandria Troas była chyba najdziwniejszym miejscem, które zwiedzaliśmy. Po pierwsze dlatego, że… trwało święto Bajram i ogrodzone ruiny były po prostu zamknięte. Ale że miejsce to znajduje się na terenie kompletnie nie zamieszkałym (choć przy asfaltowej drodze) i nie widać było żywego ducha, zwiedzanie odbyliśmy… skacząc do środka przez siatkę 🙂 Do końca nikt nam w tym nie przeszkodził. Dwie inne ekipy, które także podjechały na parking samochodami, nie zdecydowały się na skakanie i odjechały 🙂

Po drugie, Alexandrai Troas była ogromnym miastem i dziś ruiny rozsiane są na ogromnym obszarze (mówi się o 400 ha (!)). Wystarczy pochodzić po okolicznych polach i pagórkach, na pewno trafi się na pozostałości po czasach starożytnych. Całość wygląda (poza tą niewielką ogrodzoną częścią) na kompletnie nie pilnowaną i nie oznakowaną, co czyni ze zwiedzania Alexandrii Troas swego rodzaju… safari 🙂 Wszędzie, dosłownie wszędzie znajdują się mniejsze lub większe fragmenty dawnych zabudowań miasta, choć w ogromnej większości są one co najwyżej kilkoma kamieniami. Dla wnikliwych – kilkaset metrów za oznakowanym parkingiem przy ogrodzonych ruinach znajduje się kolejne większe skupisko pozostałości po tej ogromnej kiedyś metropolii.

Prowincjonalna Turcja to wciąż m.in. osiołki
Prowincjonalna Turcja to wciąż m.in. osiołki
Prowincjonalna Turcja to wciąż m.in. osiołki
Prowincjonalna Turcja to wciąż m.in. osiołki

Po 20 minutach pirackiego zwiedzania, wsiadamy w samochód i kierujemy się z powrotem na północ – wszak zbliża się godzina 13:00, czas pozwiedzać starożytną Troję. Jedziemy bocznymi drogami do miejscowości Taştepe, potem znaną już nam D550, w sumie 35 km z Alexandria Troas. Mniej więcej o 13:30 jesteśmy przy wjeździe do parku archeologicznego Troja i tym razem bez żadnych kłopotów dostajemy się do środka. Nasze zwiedzanie Troi opisaliśmy w osobnym wpisie.

Troja przebiegła nam szybko, trochę ze względu na zawód jaki nam sprawiła, trochę ze względu na gorsze samopoczucie jednej z naszych pociech. W każdym razie po 50 minutach byliśmy już w dalszej drodze, jadąc znów drogą D550 na południe, mijając odwiedzone już Ezine. Tym razem kierowaliśmy się na południe półwyspu Biga, gdzie czekały na nas ostatnie atrakcje tego dnia. Pierwszą była miejscowość Behram, której główną atrakcją są położone na wzgórzu ruiny starożytnego miasta Assos, którego historia splata się z życiorysami m.in. św.Pawła i Arystotelesa. Zwiedzanie atrakcji Behram także opisaliśmy już na blogu w osobnym wpisie.

Tradycyjne zabudowania pasterskie niedaleko Bektaş
Tradycyjne zabudowania pasterskie niedaleko Bektaş
Tradycyjne zabudowania pasterskie niedaleko Bektaş
Tradycyjne zabudowania pasterskie niedaleko Bektaş

Z Behram wyjeżdżamy na wschód, podrzędnymi (ale o zaskakująco dobrej jakości) tureckimi drogami kierując się do miejscowości Gülpınar. Celem jest znajdująca się w Gülpınar świątynia Apollon Smintheion. Mniej więcej w połowie drogi, przed miejscowością Bektaş, napotykamy przy drodze na nietypowe skupisko domów wyglądających na tymczasowe, może pasterskie – do dziś nie wiemy, co to było. Widok był w każdym razie nietypowy.

Swiątynia Apollon Smintheion w dzisiejszym Gülpınar zbudowana została w II w. p.n.e. przez osadników z Krety. Legenda mówi, że wyrocznia kazała im zbudować osadę w miejscu, gdzie zaatakują ich „synowie ziemii”. W tym miejscu wyprawę zaatakowała… plaga myszy, które zniszczyły im ekwipunek. Kreteńczycy potraktowali atak jako ten przewidziany przez wyrocznię i wybudowali tu świątynię Apolla „Władcy Myszy”.

Gülpınar, świątynia Apollon Smintheion
Gülpınar, świątynia Apollon Smintheion
Gülpınar, świątynia Apollon Smintheion
Gülpınar, świątynia Apollon Smintheion
Gülpınar, świątynia Apollon Smintheion
Gülpınar, świątynia Apollon Smintheion
Gülpınar, świątynia Apollon Smintheion
Gülpınar, świątynia Apollon Smintheion
Gülpınar, świątynia Apollon Smintheion
Gülpınar, świątynia Apollon Smintheion

Dziś starożytna świątynia Apollon Smintheion to pokaźny obszar do zwiedzenia, zaskakująco nieźle zachowany. Przed wejściem (teren jest ogrodzony) znajduje się mały budynek z muzeum, w którym rezyduje strażnik, który jest jednocześnie bileterem – bo wstęp jest płatny (cena w sierpniu 2013 r. to 5 TL od osoby dorosłej). Ruiny nie są niestety wogóle oznakowane i opisane, wobec czego niezbyt łatwo domyślić się funkcji poszczególnych ich części. Poza oczywiście samą świątynią, której nie da się nie zauważyć, szczególnie że widać, że trwają przy niej prace renowacyjne. Dla zgłodniałych, obok wejścia na teren ruin znajduje się niewielka restauracja z tureckim menu.

Z Gülpınar odbijamy całkiem na południe, dobrą asfaltową drogą zmierzając ku ostatniej atrakcji tego dnia – wsi Babakale, położonej na wybrzeżu Morza Egejskiego. Babakale było chyba najbardziej nie-turystycznym miejscem w Turcji, jakie udało nam się zobaczyć w trakcie tych wakacji. Jest to mała miejscowość, która praktycznie nie czerpie jeszcze korzyści z turystyki. Mieszkańcy utrzymują się z wyrobu oliwy, obuwia oraz noży, podobno są tu rodziny trudniące się wyrobem noży od sześciu pokoleń. Materiał czerpią ze złomowanych samochodów.

Babakale, widok z drogi dojazdowej
Babakale, widok z drogi dojazdowej
Babakale, XVIII-wieczna twierdza
Babakale, XVIII-wieczna twierdza
Babakale, XVIII-wieczna twierdza wewnątrz
Babakale, XVIII-wieczna twierdza wewnątrz
Babakale, widok na port i latarnię z murów twierdzy
Babakale, widok na port i latarnię z murów twierdzy

Największą atrakcją Babakale jest twierdza, wybudowana tu ponoć na rozkaz sułtana Ahmeda III w 1723 r., po skargach mieszkańców na piratów, którzy byli tu częstymi gośćmi. Twierdza w Babakale była ponoć ostatnią osmańską twierdzą. Legendą otoczona jest w Babakale postać pustelnika Baby, który żył tu ponoć przed wiekami. Zywił się on suchym chlebem, rzucanym przez marynarzy. Gdy zmarł, postawiono mu grobowiec, którym opiekują się kolejne pokolenia. Marynarze z przepływających tędy statków do dziś rzucają w stronę grobowca chleb, by zapewnić sobie szczęście. Zwyczaj ten przeszedł także na pasażerów statków wycieczkowych.

Sama twierdza w Babakale to po prostu obwarowania o kształcie prostokąta, wewnątrz których znajduje się pusty dziedziniec. Po koronie murów można spacerować, podziwiając widok i na morze, i na port z latarnią morską, i na meczet, postawiony tu również w tym samym okresie co twierdza. Latarnia morska w Babakale jest dziś najdalej na zachód wysuniętym punktem kontynentalnej Azji.

Z Babakale wiąże się jeszcze najbardziej „kolorowa” nasza prywatna historia z tej podróży. Otóż nieco za twierdzą, w stronę latarni morskiej znajduje się mała miejscowa restauracyjka (w zasadzie raczej herbaciarnia), o długiej nazwie „Kültür Ve Dayanışma Derneği”, w której postanowiliśmy coś zjeść. Miejsce było jednak tak nie-turystyczne, że nie posiadało spisanego menu, a kelnerki ani w ząb nie znały żadnego cywilizowanego języka. Samym swoim wejściem wzbudziliśmy uwagę wypełnionej po brzegi restauracji, a w momencie gdy podjęliśmy próbę zrozumienia ustnie tłumaczonego tureckiego menu, zrobiło się prawdziwe poruszenie.

Babakale, grobowiec pustelnika Baby
Babakale, grobowiec pustelnika Baby
Babakale, widok na XVIII-wieczny meczet z murów twierdzy
Babakale, widok na XVIII-wieczny meczet z murów twierdzy
Babakale, mury twierdzy od strony morza
Babakale, mury twierdzy od strony morza
Babakale, grobowce za twierdzą, od strony morza
Babakale, grobowce za twierdzą, od strony morza
Babakale, grobowce za twierdzą, od strony morza
Babakale, grobowce za twierdzą, od strony morza

Kelnerka, po tym jak udało jej się nam wytłumaczyć, że do jedzenia jest tylko gözleme, rozpoczęła głośne konsultacje z gośćmi, po czym znalazła się wśród nich kobieta, która jako jedyna posługiwała się angielskim. Pani ta szybciutko wytłumaczyła nam, co to jest gözleme (wszak to był pierwszy nasz turecki posiłek poza restauracją hotelową w Çanakkale), po czym oświadczyła, że właśnie je owe danie, i jeśli chcemy, to możemy gözleme oglądnąć na jej talerzu, a nawet… spróbować jej porcję 🙂 Koniec końców obyło się bez próbowania – a gözleme było naprawdę niezłe. Dla tych, co nie wiedzą: gözleme to tradycyjne tureckie danie, rodzaj placka faszerowanego, w przypadku tej restauracji, do wyboru: mięsem, serem lub mixem (mięsem i serem).

I tak, mniej więcej ok. godz.19:00 wyruszamy z Babakale w bezpośrednią drogę do Ayvalik, leżącego na wybrzeżu Morza Egejskiego znanego w Turcji kurortu wypoczynkowego. Pokonanie ponad 120 km drogi dookoła zatoki, otaczającej położoną nieopodal grecką wyspę Lesbos (w tym powrotny przejazd przez Behram) zajęło nam dużo więcej niż się spodziewaliśmy (ruch na drodze był naprawdę duży). Do Ayvalik dotarliśmy o godz: 23:00, pozostałą godzinę tego dnia spędzając na szybkim poznawaniu nadmorskiej promenady w tym mieście, niezwykle zatłoczonej pomimo tak późnej pory.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania atrakcji półwyspu Biga znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

Jak bardzo przydatny jest dla Ciebie ten artykuł?

Kliknij na odpowiednią gwiazdkę i oceń treść

Dotychczasowa średnia ocena / 5. Ilość opinii:

Jeśli nasz artykuł jest dla Ciebie przydatny...

podziel się nim ze znajomymi 🙂

Dodaj komentarz

Please Login to comment
  Subscribe  
Powiadom o