Na południe Gruzji. Safara, Chertwisi i wreszcie skalne miasto Wardzia

Ósmy dzień pobytu w Gruzji stał pod znakiem Wardzi – średniowiecznego skalnego miasta i monasteru, jednej z turystycznych ikon Gruzji. Ale najpierw było dokończenie zwiedzania okolic miasta Achalcyche – monaster Sapara i twierdza Chertwisi. A na końcu – powrót do Mcchety.

0

Ósmy dzień pobytu w Gruzji stał pod znakiem Wardzi – średniowiecznego skalnego miasta i monasteru, jednej z turystycznych ikon Gruzji. Ale najpierw było dokończenie zwiedzania okolic miasta Achalcyche – monaster Sapara i twierdza Chertwisi. A na końcu – powrót do Mcchety.

Gruzja 2014, dzień 8 (poprzedni wpis: Z Mcchety do Wardzi. Borżomi i inne atrakcje po drodze). Nocleg pod Achalcyche nad rzeką Mtkwari był chyba najbardziej udanym z pięciu, jakie miałem okazję spędzić w samochodzie w trakcie pobytu w Gruzji. Widowiskowe góry, nieuczęszczana w nocy droga i absolutna cisza (poza szumem rzeki) oraz ciemność i spokój – świat idealny – o ile oczywiście nie boicie się samotności w nieznanym terenie 🙂 Noc minęła szybko i spokojnie, a rano, po szybkiej kontemplacji widoków w świetle dziennym, przyszło ruszyć z powrotem do Achalcyche, by dokończyć zwiedzanie miasta, a przede wszystkim dojechać do monasteru Safara.

W samym Achalcyche ograniczyłem się jedynie do rzutu okiem ponownie na twierdzę Rabati, tym razem z zewnątrz. Po czym pozostało przejechać do centrum miasta i skręcić w oznaczoną drogę do monasteru Safara, znajdującego się na wzgórzu za miastem. Drogowskaz jest bardzo mylący, jeśli chodzi o odległość – pokazuje nieco ponad 10 km drogi, w rzeczywistości jest jej 6 km, aczkolwiek jej jakość jest miejscami bardzo słaba (a na całej długości jest szutrowa, pozbawiona asfaltu) i raczej nie polecam jazdy samochodem osobowym. Terenowym Nissanem jechało się za to bardzo przyjemnie, a trasa jest momentami bardzo widokowa.

Achalcyche, twierdza Rabati
Achalcyche, twierdza Rabati
Monaster Safara
Monaster Safara
Monaster Safara, kościół św.Saby
Monaster Safara, kościół św.Saby
Monaster Safara, kościół św.Saby
Monaster Safara, kościół św.Saby

Monaster Safara powstał w IX / X wieku, ale z tego czasu zachował się jedynie mały kościółek Wniebowzięcia NMP, przylegający dziś do ściany głównego kościoła, pod wezwaniem św.Saby. Tenże główny kościół (przełom XIII / XIV w.), jak i późniejsza historia całego monasteru, silnie związane są z rodziną Dżakeli, panującą w regionie od XIII w. Był to okres, gdy Gruzja była pod panowaniem Mongołów, ale Dżakeli wypracowali sobie sporą niezależność, a monaster Safara był wtedy jedną z najważniejszych świątyń regionu.

Legenda głosi, że kiedy pod koniec XIII w. Sargis I z rodziny Dżakeli zrzekł się tronu na rzecz swojego syna, wstępując do klasztoru jako mnich Saba, jego następca wybudował właśnie kościół św.Saby, główną świątynię monasteru Safara. Dumą monasteru są freski, zachowane we wnętrzach kościoła św.Saby, uchodzące za jedne z najlepiej zachowanych w całej Gruzji. Na jednym z nich można zobaczyć całą rodzinę władców Dżakeli (Sargisa, jego syna i kolejnych dwóch wnuków) w pokłonie przed patronem kościoła. Swiątynię wybudowano nad przepaścią, co powoduje że nie da się z poziomu monasteru zobaczyć jednej z jego ścian.

Na terenie monasteru znajdują się także ruiny pałacu rodziny Dżakeli (w znacznym rozkładzie) oraz dzwonnica, także z początków XIV w., w kryptach pod nią chowano członków rodziny Dżakeli. Klasztor upadł w XVI w., zdobyty przez Turków i stopniowo popadał w ruinę. W czasach komunistycznych urządzano tu artystyczne obozy letnie i dopiero w ostatnich latach XX w. monaster ponownie ożył, do dziś będąc czynnym i zasiedlonym przez niedużą ilość mnichów. Wstęp jest bezpłatny, dozwolone jest robienie zdjęć we wnętrzach kościoła św.Saby.

Droga do monasteru Safara
Droga do monasteru Safara
Droga do monasteru Safara
Droga do monasteru Safara
Gruzini lubią szybko jeździć, zdarzają się więc wypadki...
Gruzini lubią szybko jeździć, zdarzają się więc wypadki…
Droga Achalcyche - Chertwisi
Droga Achalcyche – Chertwisi

Wracam na drogę, prowadzącą z Achalcyche w kierunku Wardzi, przy której urządziłem sobie ostatniej nocy nocleg. Trasa jest niezwykle widokowa, kręta, a zjazd do Wardzi znajduje się w miejscowości Chertwisi (Khertvisi), bardzo rozpoznawalnej ze względu na znajdującą się w niej, stojącą na wysokim wzgórzu twierdzę, tuż przy samej drodze. Zjazd do Wardzi znajduje się tuż przed twierdzą. Obok twierdzy znajduje się mały parking, będący popularnym miejscem przystankowym dla autokarów, wiozących turystów do Wardzi.

Twierdzę Chertwisi uważa się za jedną z najstarszych w całym regionie. Uważa się, że istniała tu już w II w. p.n.e., a wg legendy po raz pierwszy zniszczył ją Aleksander Wielki. Kolejna rozpoznana historia Chertwisi pochodzi z X w., kiedy to na wzgórzu wybudowano kościół, a Chertwisi stało się jednym z najważniejszych ośrodków regionu. Dwie główne wieże (z czterech istniejących) pochodzą z XII w. i wybudowane zostały ponoć przez królową Tamarę. W XIII w. Chertwisi najechali i zniszczyli Mongołowie, a jakiekolwiek znaczenie odzyskała twierdza po przejściu pod panowanie Turków w XVI w. Upadła znów i na stałe po aneksji Gruzji przez Rosję.

W przeszłości twierdza miała dwa sekretne tunele, łączące ją z brzegiem rzeki Mtkwari – jeden przeznaczony był do transportu wody, drugi zaś do komunikacji na zewnątrz w razie oblężenia. Dziś na twierdzę można bez problemu dostać się wąską ścieżką od strony parkingu, na stromych zboczach przed wejściem pasą się miejscowe krowy. Wnętrza znajdują się w ruinie, a wstęp jest oczywiście bezpłatny.

Twierdza Chertwisi
Twierdza Chertwisi
Twierdza Chertwisi
Twierdza Chertwisi
Twierdza Chertwisi
Twierdza Chertwisi
Twierdza Chertwisi
Twierdza Chertwisi
Twierdza Chertwisi
Twierdza Chertwisi
Wiszący most w Chertwisi
Wiszący most w Chertwisi
Wiszący most w Chertwisi
Wiszący most w Chertwisi

Jest i krótki filmik ze spaceru mostem:

W poprzednim wpisie pisałem już o masie widowiskowych wiszących mostków, przerzuconych na trasie Borżomi – Wardzia nad rzeką Mtkwari – i o tym, że miałem wielką ochotę przespacerować się jednym z nich. I właśnie w Chertwisi nadarzyła się ku temu okazja – jeden z takich mostków wisi tuż obok parkingu pod twierdzą, będąc drugą, po twierdzy, atrakcją dla turystów wysypujących się z autokarów na parkingu. Powiedziałbym nawet, że większą od twierdzy, bo na twierdzę nikt się nie wybierał, a po mostku spacerowali wszyscy. Wrażenie jest niezapomniane, bo mostek nie dość że chybotliwy, to jeszcze miejscami dziurawy lub niezbyt dokładnie łatany. Warto przeprawić się nim na drugą stronę rzeki.

Z Chertwisi pozostało już raptem ok.15 km do Wardzi, ale po drodze, już przed samą Wardzią (jakieś 2 km przed) warto spojrzeć na wysokie wzgórze nad drogą, za rzeką Mtkwari – stoi tam stara, będąca dziś w ruinie twierdza Tmogvi. Nie jest znana data jej budowy, w dokumentach historycznych pojawia się w IX / X w., ale prawdopodobnie istniała już w VII w. Na początku drugie tysiąclecia była jedną z najważniejszych twierdz w regionie, a jej usytuowanie na wysokim na 150 m skalnym wzgórzu sprawiało, że skutecznie opierała się przez wieki licznym najazdom Arabów. Została pokonana w 1088 / 1089 r. przez… trzęsienie ziemi, które istotnie ją zniszczyło.

Na dole pod twierdzą znajdowało się kiedyś miasto Tmogvi, po którym zachowało się nieco pozostałości w ruinach i resztki mostów. Górna i dolna część były ponoć połączone sekretnym tunelem. Dziś z twierdzy pozostały ruiny kilku budynków, łaźni i kościołów oraz mury, kiedyś wysokie na 3 metry. Twierdza w Tmogvi jest dziś popularnym celem turystycznym, znajdującym sie w programach wycieczek do Wardzi (można z niej dość do twierdzy pieszo).

Twierdza Tmogvi
Twierdza Tmogvi
Droga do Wardzi
Droga do Wardzi
Droga do Wardzi
Droga do Wardzi
Jest i Wardzia
Jest i Wardzia

Dojeżdżamy do Wardzi – już po wjechaniu na teren miejscowości można przystanąć na sporym ziemnym parkingu, z którego rozciąga się panoramiczny widok na skalne miasto po drugiej stronie rzeki. Dojazd do ruin jest dobrze oznaczony i nie sposób nie trafić. Przed wejściem znajduje się duży, bezpłatny parking dla turystów. Wejście znajduje się niemal na poziomie rzeki (wstęp jest płatny 3 GEL) – do skalnego miasta prowadzi betonowa droga, dość stroma i męcząca w upale, aczkolwiek względnie krótka.

Wardzia to jednak nie pierwsze skalne osiedle tutaj – wcześniej istniało tu, już od X wieku, Ananauri (nie mylić z Ananuri przy Gruzińskiej Drodze Wojennej). I to właśnie jaskinie z czasów Ananauri rozpoczynają szlak turystyczny w Wardzi – to te, znajdujące się przed dzwonnicą, stanowiącą wejście do skalnego miasta. Skalne miasto, początkowo całkowicie schowane w skałach, polecił wybudować gruziński król Jerzy III, początkowo jako obronną fortecę, broniącą rubieży gruzińskich przed atakami ze strony Mongołów i sułtanatów tureckich. Jednak Jerzy III nie dożył ukończenia prac, te kontynuowała jego następczyni, najbardziej ceniona gruzińska królowa, Tamara. To ona ostatecznie zdecydowała o klasztornym charakterze miasta.

Potężny kompleks miał aż 13 poziomów, na których znajdowało się ponad 6 tysięcy skalnych komnat, połączonych systemem tuneli, z własnym systemem doprowadzającym wodę pitną. Wejściami były ukryte tunele, zaczynające się nad rzeką Mtkwari. Centralną częścią kompleksu był kościół Wniebowzięcia NMP, łatwo rozpoznawalny dziś ze względu na widoczny z daleka zewnętrzny portyk. Kościół i freski zdobiące jego wnętrza pochodzą z pierwszej fazy budowy miasta (1184-86).

Wardzia, skalne miasto widziane z parkingu naprzeciwko
Wardzia, skalne miasto widziane z parkingu naprzeciwko
Wardzia, skalne miasto widziane z parkingu naprzeciwko
Wardzia, skalne miasto widziane z parkingu naprzeciwko
Wardzia, skalne miasto, dzwonnica
Wardzia, skalne miasto, dzwonnica
Wardzia, skalne miasto
Wardzia, skalne miasto
Wardzia, skalne miasto
Wardzia, skalne miasto

Skalne miasto w czasie swojej największej świetności liczyło podobno do 50 tysięcy mieszkańców. Niestety przeżyło w swojej pierwotnej formie zaledwie sto lat – w 1283 r. w wyniku trzęsienia ziemi ok.2/3 skały, w której miasto zostało wydrążone, osunęło się w dół, odsłaniając „zawartość” kompleksu i czyniąc ukryte kiedyś w skale jaskinie zewnętrznymi. To dlatego dziś Wardzia nazywana jest „plastrem miodu” – dokładnie tak wygląda.

Po trzęsieniu ziemi w miejscu części jaskiń wybudowano dzwonnicę, dziś będącą „wejściem” turystycznym do skalnego kompleksu. W XIII w. Wardzia stała się symbolem „ochrony chrześcijaństwa”, przez swoje usytuowanie na granicy terenów islamskich. W XV i XVI wieku nastąpiła seria najazdów tureckich i perskich, z których miasto wyszło obronną ręką – aż do 1551 r., kiedy to Persowie w końcu Wardzię zdobyli, doszczętnie plądrując zgromadzone tu skarby i mordując mnichów i ludność. Mnisi powrócili do Wardzi bardzo niedawno, dziś znów można ich zobaczyć na terenie kompleksu, a jego niewielka część jest zamknięta dla zwiedzających i zarezerwowana dla mnichów właśnie. Zakończenie zwiedzania odbywa się przez zejście stromymi schodami, częściowo zakrytymi, które kiedyś stanowiły jeden z tuneli, prowadzących do miasta.

Dla tych, co im mało Wardzi, z parkingu można dojechać „na tył” wzgórza ze skalnym miastem (ok 2 km asfaltowej drogi), gdzie znajduje się żeński klasztor, z niewielkim kościołem. Zakonnice zajmują się uprawą żywności oraz nauczaniem dzieci z pobliskich miejscowości.

Wardzia, skalne miasto, kościół Wniebowzięcia NMP
Wardzia, skalne miasto, kościół Wniebowzięcia NMP
Wardzia, skalne miasto
Wardzia, skalne miasto
Wardzia, skalne miasto, sala królowej Tamary
Wardzia, skalne miasto, sala królowej Tamary
Wardzia, żeński monaster z tyłu skalnego miasta
Wardzia, żeński monaster z tyłu skalnego miasta
Wardzia, żeński monaster z tyłu skalnego miasta
Wardzia, żeński monaster z tyłu skalnego miasta

Czas na powrót w rejon Tbilisi – kończy się 5-dniowy czas wypożyczenia mojego Nissana Pathfindera. Przed godziną 16-tą zaczynam „odwrót”, najpierw znaną trasą do Chertwisi, a potem przez Achalkalaki i Ninotsmindę. Przed Achalkalaki chwila postoju przed nietypowym mostem – za most na rzece służy (a raczej służył, bo dziś do użytku już raczej się nie nadaje) tu stary… wagon kolejowy. Ot, taka lokalna ciekawostka. Achalkalaki i Ninotsmindę zaliczam tylko przejazdem, ciekawe jest w nich chyba tylko położenie 20-30 km od granic z Turcją i Armenią – typowa gruzińska prowincja.

Z Ninotsmindy pruję prosto na Tbilisi, drogą momentami położoną na ok. 2000 m n.p.m., aczkolwiek z ukształtowania trasy nie wygląda ona na „wysokogórską” – wiedzie szerokimi, płaskimi terenami wzdłuż kilku jeziorek, przez zapomniane gruzińskie wioski. Wysokie położenie sprawia, że człowiek nie zdaje sobie sprawy, że mijane niewielkie pagórki byłyby w polskich warunkach wysokimi górami – na mapach mają one nawet do 2400 m n.p.m. Wieczorna pora sprawia, że prawie w każdej miejscowości trafiam na stada trzody, wracające z pastwisk – wszystkie gospodarstwa wypasają tu swoje krowy i owce chyba wspólnie, a przy powrocie „rozchodzą” się one z niewielką pomocą właścicieli do własnych zagród. Sprawia to, że często trzeba było „przedzierać” się samochodem przez ogromne stada, maszerujące w poprzek lub wzdłuż (lub tak i tak) drogi.

Nietypowy most przed Achalkalaki
Nietypowy most przed Achalkalaki
Nietypowy most przed Achalkalaki
Nietypowy most przed Achalkalaki
Nietypowy most przed Achalkalaki
Nietypowy most przed Achalkalaki
Droga Ninotsminda - Tbilisi
Droga Ninotsminda – Tbilisi
Droga Ninotsminda - Tbilisi
Droga Ninotsminda – Tbilisi
Droga Ninotsminda - Tbilisi
Droga Ninotsminda – Tbilisi
Ten "pagórek" ma 2400 m n.p.m.
Ten „pagórek” ma 2400 m n.p.m.

Na nocleg wybrałem ponownie położoną o 20 km od Tbilisi Mcchetę. Nie w celu jej ponownego zwiedzenia – po prostu upatrzony wcześniej parking pod katedrą wydał mi się nad wyraz dobry na nocleg i poranny dojazd od wypożyczalni samochodów w Tbilisi. A poza tym pod katedrą zapamiętałem sprzedawców czurczeli – gruzińskiego przysmaku, który zamierzałem zabrać do Polski. I tak też się stało – ok.22-giej byłem już w Mcchecie, ulokowawszy się na parkingu, zająłem się kontestacją zakupionej jeszcze na początku mojej gruzińskiej przygody, w Signagi, buteleczki wypełnionej czaczą 🙂

Następny dzień, ostatnia pełna doba w Gruzji, miał być wypełniony zwiedzaniem Tbilisi i jego atrakcji, których nie widziałem podczas pierwszego dnia pobytu w stolicy.

Pełna galeria zdjęć ze skalnego miasta Wardzia i jego okolic znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

Jak bardzo przydatny jest dla Ciebie ten artykuł?

Kliknij na odpowiednią gwiazdkę i oceń treść

Dotychczasowa średnia ocena / 5. Ilość opinii:

Jeśli nasz artykuł jest dla Ciebie przydatny...

podziel się nim ze znajomymi 🙂

Dodaj komentarz

Please Login to comment
  Subscribe  
Powiadom o