Kutaisi, polski punkt wypadowy do Gruzji

Czerwiec 2014 to druga już w tym roku dłuższa niż weekendowa wyprawa – tym razem padło na Gruzję, kraj ostatnio „rozjeżdżany” przez Polaków, z racji tanich połączeń oferowanych przez WizzAir. Pierwszy przystanek to właśnie destynacja Wizza – Kutaisi.

0

Czerwiec 2014 to druga już w tym roku dłuższa niż weekendowa wyprawa – tym razem padło na Gruzję, kraj ostatnio „rozjeżdżany” przez Polaków, z racji tanich połączeń oferowanych przez WizzAir. Pierwszy przystanek to właśnie destynacja Wizza – Kutaisi.

Gruzja 2014, dzień 1, startujemy z relacją. Jako się wyżej rzekło, do Kutaisi doleciałem WizzAirem z Warszawy, lotem o sensownej godzinie – lądowanie w Kutaisi było ok.20:30, co dało czas na dojazd do miasta z lotniska i brak potrzeby budzenia gospodarzy guesthouse’u, w którym miałem spędzić dwie najbliższe noce.

Lotnisko w Kutaisi jest niewielkie i równie niewiele jest tu do „roboty”, ale trzeba podkreślić, że jest też tu wszystko, co jest potrzebne turyście przybywającemu do Gruzji. Przede wszystkim jest czynne stoisko bankowe, w którym można wymienić najpopularniejsze waluty (czyt. dolary czy euro) na gruzińskie lari. Co istotne, kurs w odróżnieniu od większości lotnisk w tzw. cywilizowanym świecie nie jest złodziejski. Może dlatego że to stoisko bankowe, a nie kantor. Swoje trzeba odstać – w końcu cały samolot Polaków ustawia się w kolejce zaraz po odbiorze bagażu. Po nabyciu lokalnej waluty można już stanąć w drugim ogonku, zdecydowanie krótszym – do zakupu biletu na busa, który zawiezie nas do centrum Kutaisi. Bilet kosztuje 5 GEL (lari).

Lotnisko w Kutaisi
Lotnisko w Kutaisi
Kutaisi, fontanna Kolchidy
Kutaisi, fontanna Kolchidy
Kutaisi, fontanna Kolchidy
Kutaisi, fontanna Kolchidy
Kutaisi, budynek teatru
Kutaisi, budynek teatru

Busy do miasta stoją na lotniskowym parkingu tylko w godzinach przylotu samolotów (nie przylatuje ich do Kutaisi za wiele), poza nimi ciężko tu uświadczyć innego transportu niż taksówka. Jeśli nie zamierzacie pozostawać w Kutaisi, możecie od razu wsiąść do busa np. do Tbilisi. Duża część turystów omija szerokim łukiem Kutaisi (moim zdaniem zdecydowanie niezasłużenie), mające opinię miasta nieciekawego, i od razu ucieka wgłąb Gruzji, najczęściej do Tbilisi właśnie.

Pierwsza przygoda czeka już na parkingu busów. Zostaję „zakwaterowany” jako ostatni pasażer jednego z busów do Kutaisi, na siedzeniu tuż obok kierowcy (czyt. „będzie mi obijał nogi dźwignią zmiany biegów”). Gdy już ja siedzę, a mój plecak leży głęboko z tyłu w bagażniku, następuje zwrot akcji. Kierowca zamiast odjechać, jakimś cudem wynajduje czekającą też na transport do Kutaisi młodą dziewczynę, po czym… nakazuje mi wysiadkę – zamiast mnie pojedzie ona 🙂 W ostatniej chwili udaje mi się odzyskać plecak z bagażnika i… zostaję na parkingu 🙂 No cóż, przyjemniej zmieniając biegi łapać za kolano młodą Polkę i niż podstarzałego Polaka 🙂 Nawiasem – bus wypełniony turystami odpalany był na popych, pchał go cały zestaw kierowców innych busów 🙂

Przygoda się jednak opłaciła – kolejnym kursem zabrała się jedna z kobiet sprzedających bilety, która wymusiła na kierowcy odwożenie pasażerów w pobliże ich hoteli i hosteli – co niby kierowca ma robić w standardzie, ale nasz na wstępie zapowiedział (po gruziński i machając rękami), że absolutnie nie zamierza tego robić. I nie dość, że bus podjeżdżał maksymalnie blisko głównej swojej trasy w okolice kolejnych noclegowni, w których pasażerowie mieli wykupione spanie, to jeszcze Gruzinka dzwoniła do każdego z nich, że wiezie im gości. Tym sposobem gospodarz mojego guesthouse’u wyszedł po mnie na przystanek, niwelując do zera groźbę błądzenia w poszukiwaniu domu w bocznej uliczce. Jednym słowem – szybko i wygodnie dostałem się do miejsca „spoczynku”.

Kutaisi, kolumnada przy wejściu do parku miejskiego
Kutaisi, kolumnada przy wejściu do parku miejskiego
Kutaisi, park miejski
Kutaisi, park miejski
Kutaisi, pomnik Zakarii Paliaszwili w parku miejskim
Kutaisi, pomnik Zakarii Paliaszwili w parku miejskim

Wieczór upłynął przy „poczęstunku” zaserwowanym przez przemiłych gospodarzy – na stół wjechało domowej roboty wino (i czerwone i białe), a przy stole pojawił się komplet gości – czyli ja i… dwóch przyjaciół z Arabii Saudyjskiej. Jeden z nich gadał za obu po angielsku, a drugi za obu… pił wino i palił papierosy. A podobno religia zabrania 🙂 Tak czy tak, Gruzja przywitała mnie naprawdę miło – tylko Hiszpania poległa 1:5 z Holandią w meczu który oglądaliśmy w trakcie „libacji” – ale nie można mieć wszystkiego 🙂 A potem czas lulu – wszak organizm musi odespać podróż i przygotować się na wyzwania dnia następnego – całego przeznaczonego na zwiedzanie Kutaisi i jego najbliższych okolic.

Słów kilka o Kutaisi. Miasto już na początku pierwszego tysiąclecia p.n.e. było stolicą Kolchidy – prekursora państwa gruzińskiego. Kolejny raz Kutaisi zapisało się jako stolica w X w., kiedy to Gruzja przeżywała swój złoty okres – zjednoczono kilka lokalnych królestw, tworząc solidne państwo – jedynie Tbilisi pozostawało pod władaniem tureckim. A ile i to miasto zostało przez Gruzinów odzyskane w 1121 r., a rok później przeniesiono tam stolicę państwa z Kutaisi. „Do władzy” Kutaisi nieformalnie wróciło jeszcze w I połowie XIII w., kiedy to w wyniku najazdu Mongołów w mieście schroniła się ówczesna gruzińska królowa, rezydując w nim aż do śmierci (choć oficjalnie stolicą było Tbilisi).

W XV w. pojawiła się potęga Imperium Osmańskiego, a osamotniona chrześcijańska Gruzja zaczęła zwracać się w stronę Rosji. Skończyło się niespodzianką, bo Rosja w 1810 r. zajęła ziemie gruzińskie, wchłaniając je w skład swojego terytorium. Kutaisi stało się stolicą rosyjskiej guberni. Dziś Kutaisi jest drugim co do wielkości miastem Gruzji, liczącym 200 tys. mieszkańców, siedzibą gruzińskiego parlamentu.

Kutaisi, runda honorowa nowożeńców dookoła fontanny Kolchidy
Kutaisi, runda honorowa nowożeńców dookoła fontanny Kolchidy
Kutaisi, nowożeńcy pod katedrą Bagrati
Kutaisi, nowożeńcy pod katedrą Bagrati
Kutaisi, nowożeńcy pod katedrą Bagrati
Kutaisi, nowożeńcy pod katedrą Bagrati
Kutaisi, weselni "grajkowie" pod katedrą Bagrati
Kutaisi, weselni „grajkowie” pod katedrą Bagrati

Często wspominanym faktem związanym z Kutaisi jest pochodzenie piosenkarki Katie Melua, która tu właśnie się urodziła. Polakom bardziej Kutaisi powinno kojarzyć się z Władysławem Raczkiewiczem, ministrem spraw wewnętrznych z okresu międzywojennego i I Prezydentem RP na Uchodźstwie – on także urodził się w tym mieście.

Pobyt w Kutaisi rozpocząć miał się zakupem gruzińskiej karty SIM z internetem – mobilny internet jest w Gruzji dość tani i łatwo dostępny dla obcokrajowców. Ale że salon Geocell w centrum miasta okazał się być czynnym dopiero od godz.9:00, zakup został odłożony „na potem”. Czas na zwiedzanie atrakcji miasta.

Atrakcje te w zasadzie ograniczają się do historycznego centrum miasta, skupionego dookoła parku miejskiego. Z jednym wyjątkiem – o którym za chwilę. Zwiedzanie Kutaisi rozpoczęło się od punktu dość oczywistego – rozległego placu z dość monumentalną fontanną, nazywaną fontanną Kolchidy. Jest świeżutka, wzniesiona została w 2011 r. i składa się z 30 figur, będących kopiami statuetek, znalezionych podczas prac archeologicznych na terenach starożytnej Kolchidy, której Kutaisi było kiedyś stolicą. Przy placu znajdziemy jeszcze monumentalny budynek teatru dramatycznego im.Lado Meskhishvili, kiedyś będącego kulturalnym centrum miasta, w którym często odbywały się spektakle patriotyczne, związane z oporem przeciwko Rosji. Występowali tu najwięksi gruzińscy artyści, swoje sztuki wystawiali najznamienitsi reżyserzy.

Kutaisi, rzeka Rioni, w tle na wzgórzu katedra Bagrati
Kutaisi, rzeka Rioni, w tle na wzgórzu katedra Bagrati
Kutaisi, katedra Bagrati
Kutaisi, katedra Bagrati
Kutaisi, katedra Bagrati
Kutaisi, katedra Bagrati
Kutaisi, katedra Bagrati, korony zakładane parze młodej w czasie ceremonii ślubnej
Kutaisi, katedra Bagrati, korony zakładane parze młodej w czasie ceremonii ślubnej

Z tyłu, za teatrem, oprócz ważnego punktu – przystanku marszrutek (busów) wyjeżdżających z Kutaisi w stronę monasterów Gelati i Motsameta, znajduje się także widowiskowy kościół Zwiastowania NMP, wybudowany pierwotnie w 1823 r. z rozkazu rosyjskiego cara, na wzór jednego z prawosławnych kościołów w Sankt Petersburgu. W 1856 r. został zmieniony w kościół rzymskokatolicki, pod koniec XIX w. został przez francuskich rzymsko-katolików przebudowany i dziś popularnie nazywany jest „kościołem francuskim”. Koniec końców w 1989 r. kościół zwrócono wiernym prawosławnym.

Kutaisi, kościół w starej części miasta (armeński kościół św.Jerzego ?)
Kutaisi, kościół w starej części miasta (armeński kościół św.Jerzego ?)

Sam park miejski, założony w 1848 r., jest ulubionym miejscem odpoczynku dla mieszkańców miasta, do czego zachęcają ustawione w cieniu gęstych drzew (zbawiennym w czasie upałów) ławeczki oraz dość widowiskowe fontanny. W czasie dnia ciężko o wolne miejsce. Po przeciwległej, patrząc od strony fontanny Kolchidy stronie parku miejskiego znajduje się budynek miejskiej opery, a przed nim znajdziemy niewielki pomnik Zakarii Paliaszwili, gruzińskiego kompozytora operowego, urodzonego w Kutaisi. Od strony placu z fontanną wejście do parku stanowi kolumnada w stylu jońskim, dobudowana w 1948 r.

Wracamy do placu z fontanną, kierując się w ulicę przechodzącą z prawej strony teatru – ulicę Newport, nazwaną na cześć brytyjskiego miasta partnerskiego. Idąc nią do końca, dojdziemy do budynku Sądu Apelacyjnego, obok którego stoi kolejny kościół, o którym bardzo ciężko znaleźć konkretne informacje – prawdopodobnie jest to armeński kościół św.Jerzego.

Warto zacząć przyglądać się mijanym budynkom, wchodzimy wszak do starej żydowskiej dzielnicy Mtsvanekvavila – kiedyś Żydzi stanowili dość liczną społeczność w Kutaisi, choć dziś pozostało ich w mieście niewielu – większość wyemigrowała do Izraela. Skręcając z ulicy Newport (nieco przed budynkiem sądu) w ulicę Borisa Gaponowa, znajdziemy się zaraz przez Wielką Synagogą, wybudowaną w 1885 r., do dziś użytkowaną. Udaje mi się trafić na francuskojęzyczną wycieczkę, dla której otwarto wnętrze synagogi – pakuję się więc wraz z nią do środka. dzięki temu możecie zobaczyć na fotkach jej wnętrze.

Kutaisi, kościół Zwiastowania NMP
Kutaisi, kościół Zwiastowania NMP
Kutaisi, ruiny bazyliki i twierdzy w dzielnicy Mtsvanekvavila
Kutaisi, ruiny bazyliki i twierdzy w dzielnicy Mtsvanekvavila
Kutaisi, brama Panteonu, cmentarza zasłużonych Gruzinów
Kutaisi, brama Panteonu, cmentarza zasłużonych Gruzinów
Kutaisi, domy nad rzeką Rioni
Kutaisi, domy nad rzeką Rioni

Ulicą Gaponowa dojedziemy do kolejnej synagogi (podobno przy tej ulicy są trzy, niestety trzeciej nie znalazłem), znacznie starszej, bo pochodzącej z 1835 r., ale dziś zamkniętej i nieużywanej. Stąd już widać wzgórze Mtsvanekvavila, na którym znajduje się kościół Archaniołów Michała i Gabriela prawdopodobnie z XVII w (inne źródła mówią o początku XX w.). Obok niego znajdują się ruiny jednej z najstarszych budowli w mieście – bazyliki pochodzącej z 1013 r. Dookoła kościoła i ruin znajduje się mały przykościelny cmentarzyk, a za nim od 1956 r. istnieje Panteon – cmentarz zasłużonych, z grobami wielu znamienitych obywateli Gruzji. Panteon jest jednak zamknięty w weekendy, a że moja wizyta w Kutaisi wypadła w sobotę, to Panteon pozostało mi oglądać zza ogrodzenia.

Kutaisi, kościół Zwiastowania NMP widziany z drogi do katedry Bagrati
Kutaisi, kościół Zwiastowania NMP widziany z drogi do katedry Bagrati

Po zejściu w dół do ulicy Gelati (wylotowej w stronę słynnego monasteru) wracamy w stronę centrum miasta i placu z fontanną. Warto znów przyjrzeć się zabudowie starej części Kutaisi.

Pozostała jeszcze do zobaczenia największa atrakcja turystyczna Kutaisi, wizytówka miasta, widoczna z każdego jego miejsca – katedra Bagrati. Stoi na wysokim wzgórzu po prawej stronie rzeki Rioni, przepływającej przez miasto. Najszybciej można się do niej dostać, przekraczając rzekę mostem „łańcuchowym” (Jachvis Hidi) – w sobotę w jego okolicach organizuje się lokalny targ z owocami, warzywami, serami i mięsem, polecam chaczapuri sprzedawane przez obnośnych sprzedawców (1 GEL) – i wspinając się stromą (naprawdę stromą) uliczką Bagrati.

Na spacer do katedry Bagrati w upalne dni radzę zabrać zapas wody do picia – droga jest naprawdę stroma i odsłonięta przed słońcem – można się nieźle zagrzać. Katedra znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Wybudowana została przez króla Bagrata III (stąd nazwa) najprawdopodobniej w 1003 r. – tak stanowi inskrypcja na jednej ze ścian. Została wysadzona w powietrze wraz z sąsiednią twierdzą Ukimerioni przez Turków w 1692 r. i od tej pory trwała w ruinie. Dopiero w 1952 r. rozpoczęto prace przy jej odbudowie, które zakończono w 2012 r., kiedy to oddano katedrę ponownie do użytku.

Kutaisi, zabudowa starej części miasta
Kutaisi, zabudowa starej części miasta
Kutaisi, zabudowa starej części miasta
Kutaisi, zabudowa starej części miasta
Kutaisi, ruiny twierdzy Ukimerioni przy katedrze Bagrati
Kutaisi, ruiny twierdzy Ukimerioni przy katedrze Bagrati

Przy Bagrati po raz pierwszy „doświadczyłem” widoku gruzińskich nowożeńców, którzy para za parą zjawiali się w katedrze, zdaje się że po błogosławieństwo popa, a potem na sesję zdjęciową z budynkiem świątyni. Ten rytuał potem dość często widywałem w każdej bardziej znaczącej cerkwi, monasterze czy katedrze – wygląda to na zwyczajowe zachowanie. Tak jak i przejazd pary młodej pod katedrę a potem przez miasto – zawsze był samochód z szyberdachem i para młoda stojąca w aucie, do pasa wystając przez szyberdach z samochodu.

Wspomniałem już o sąsiadujących z katedrą Bagrati ruinach twierdzy Ukimerioni. Nikt nie wie, kiedy została wybudowana. Wiadomo, że dużą rozbudowę przeszła już na początku VI w. n.e. Prawdopodobnie w 551 r. po raz pierwszy została zniszczona, potem wielokrotnie przebudowywana. Jeszcze w połowie XVII w. została zapisana jako istniejąca, duża twierdza z 7 wieżami obronnymi, murami wysokimi na 20 m i grubymi na 2 m. Ale już w 1692 r. została zburzona przez Turków i od tej pory pozostaje w ruinie.

Co jeszcze warto zobaczyć w Kutaisi ? Warto zobaczyć jeszcze raz to samo, ale w scenerii nocnej. Zarówno park miejski (kolorowe fontanny) jak i całe jego otoczenie są gruntownie oświetlone i prezentują się dość efektownie. Najbardziej efektownym punktem miasta w nocy jest zdecydowanie fontanna Kolchidy oraz katedra Bagrati, oświetlona, stojąca ponad miastem. Wieczorem w Kutaisi jest bezpiecznie, można pospacerować po centrum bez żadnych obaw.

Kutaisi nocą, fontanna Kolchidy
Kutaisi nocą, fontanna Kolchidy
Kutaisi nocą, teatr
Kutaisi nocą, teatr
Kutaisi nocą, park miejski
Kutaisi nocą, park miejski
Kutaisi nocą, opera
Kutaisi nocą, opera
Kutaisi nocą
Kutaisi nocą
Kutaisi nocą
Kutaisi nocą

Mi pozostało już tylko wrócić do guesthouse’u, pokibicować przed telewizorem w czasie kolejnych meczów MŚ (gruziński komentarz nie jest taki zły, przynajmniej nikt nie myli Messiego z Maradoną), a kolejnego dnia odjechać z Kutaisi. Zanim jednak o kolejnych etapach gruzińskiej podróży,w następnym wpisie zabierzemy Was do największych atrakcji, położonych w niedalekiej odległości od Kutaisi – zabytkowych monasterów Gelati i Motsameta.

PS. A kartę SIM oczywiście kupić się udało. Koszt to 5 GEL za kartę i 15 GEL za pakiet 1.5 GB danych do wykorzystania przez miesiąc – ceny w Gruzji nie odstraszają. A dzięki temu telefon robił potem za mapy, nawigację samochodową, informację turystyczną itp. Kartę SIM innej sieci gruzińskiej, BeeLine można kupić już na samym lotnisku w Kutaisi.

Pełna galeria zdjęć z Kutaisi znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

Jak bardzo przydatny jest dla Ciebie ten artykuł?

Kliknij na odpowiednią gwiazdkę i oceń treść

Dotychczasowa średnia ocena / 5. Ilość opinii:

Jeśli nasz artykuł jest dla Ciebie przydatny...

podziel się nim ze znajomymi 🙂

Dodaj komentarz

Please Login to comment
  Subscribe  
Powiadom o