Kachetia. Monastery, monastery, winnice, monastery… cz.1

Drugi dzień samochodowej jazdy dowolnej po gruzińskiej Kachetii stał pod znakiem rajdu po starych prawosławnych monasterach. Miłe przerywniki to fortece i winnice. Niemiłe – tragiczna jakość niektórych miejscowych dróg.

0

Drugi dzień samochodowej jazdy dowolnej po gruzińskiej Kachetii stał pod znakiem rajdu po starych prawosławnych monasterach. Miłe przerywniki to fortece i winnice. Niemiłe – tragiczna jakość niektórych miejscowych dróg.

Gruzja 2014, dzień 4 (poprzedni wpis: Kachetia: monaster Dawid Garedża i miasto Signagi). Po przygodach pierwszej nocy z noclegiem w samochodzie, pobudka nastąpiła przed 7-mą rano czasu gruzińskiego (w Polsce jest dwie godziny wcześniej). Szybkie ogarnięcie się, śniadanie i wyruszam do zwiedzania. Do pierwszego punktu planu mam… 100 metrów, więc się nie nachodzę.

Zgodnie z tym, co znalazło się we wpisie poprzednim, nocleg wypadł mi na szczycie wzgórza, górującego nad miejscowością Gurjaani (Gurdżani), tuż obok murów monasteru Kvelatsminda. O 7-mej rano bramka wejściowa była już otwarta (a może zawsze jest otwarta), więc bez problemu można dostać się na teren klasztoru. Celem jest, stojący ok.200 metrów za bramą, kościół Zaśnięcia NMP, którego datę budowy ocenia się na VIII w. Wg legend miał tu miejsce cud mleka wypływającego ze ścian, stąd podobno jest chętnie odwiedzany przez karmiące matki. Kościół ten jako jedyny w całej Gruzji posiada dwie kopuły. We wnętrzach podobno zachowały się pozostałości fresków ściennych z okresu budowy – podobno, bo minusem wczesnej pory zwiedzania okazało się to, że kościół był zamknięty. Monaster funkcjonuje do dziś.

KML-LogoFullscreen-LogoGeoJSON-LogoGeoRSS-Logo
Gruzja, dzień 4

ładowanie mapy - proszę czekać...

Gruzja, Gurjaani, monaster Kvelatsminda: 41.720209, 45.788097
Gruzja, Kvareli, twierdza: 41.947889, 45.812452
Gruzja, Kvareli, monaster Dubi: 41.940974, 45.824495
Gruzja, monaster Nekresi: 41.972138, 45.767713
Gruzja, Gremi: 42.002140, 45.660114
Gruzja, Tsinandali: 41.896208, 45.567169
Gruzja, Telawi: 41.917519, 45.476307
Gruzja, kompleks monasterów Szuamta: 41.910773, 45.406108
Gruzja, monaster Ikalto: 41.936892, 45.380659
Gruzja, monaster Alawerdi: 42.032305, 45.377054
Gurjaani, monaster Kvelatsminda
Gurjaani, monaster Kvelatsminda
Gurjaani, monaster Kvelatsminda
Gurjaani, monaster Kvelatsminda
Kvareli, "urząd miejski"
Kvareli, „urząd miejski”
Kvareli, warownia z XVI-XVIII w., w tle "urząd miejski"
Kvareli, warownia z XVI-XVIII w., w tle „urząd miejski”
Kvareli, warownia z XVI-XVIII w.
Kvareli, warownia z XVI-XVIII w.
Kvareli, monaster Dubi
Kvareli, monaster Dubi
Kvareli, monaster Dubi
Kvareli, monaster Dubi

Czas opuścić monaster Kvelatsminda. Kolejnym celem jest miasteczko Kvareli, małe (niespełna 10 tys. mieszkańców), senne miasteczko, leżące w dolinie rzeki Alazani, u stóp Wielkiego Kaukazu. Znane głównie z pobliskiego jeziora, służącego jako miejsce wypoczynku oraz jako miejsce urodzin Ilii Czawczawadze, XIX-wiecznego pisarza, poety i dziennikarza, który wskrzesił ruch niepodległościowy w Gruzji pod panowaniem rosyjskim. Czawczawadze jest dziś świętym gruzińskiego kościoła prawosławnego.

Kvareli uważane jest za stolicę winiarstwa w Kachetii. Z winiarstwem związana jest kolejna atrakcja miasta – tunele wydrążone w skałach Kaukazu. Dwa długie tunele (łączna długość 7,7 km), łączone ze sobą kilkunastoma galeriami po pół kilometra każda, wydrążone zostały w latach 50-tych XX w. jako obiekt wojskowy (obronny). Ale szybko okazał się nieprzydatny, w związku z czym sprzedano go właścicielom największej winnicy w okolicy (Khareba). Oni dobudowali obok centrum turystyczne, gdzie można dowiedzieć się więcej o winie, a także poddać się degustacji. Oczywiście można też zwiedzić tunel (wstęp 3 GEL). We wnętrzach przechowywane jest ok.25 tys. butelek wina.

Ale nie dla pamięci poety zwizytowałem Kvareli. Dla tunelu też nie – odpuściłem sobie ze względu na napięty „program” dnia. Ot, było po drodze do następnego monasteru (Nekresi), a przy okazji doczytałem się, że znajdują się tu nieźle zachowane pozostałości dawnej twierdzy. I rzeczywiście, nie dość że się znajdują, to i są dobrze zachowane. A dokładnie – odrestaurowane, jak i duża część miasta, która przeszła niedawno gruntowny face-lifting.

Monaster Nekresi, kosciół św.Abibosa
Monaster Nekresi, kosciół św.Abibosa
Droga do monasteru Nekresi, zdjęcie nie oddaje jej stromizny
Droga do monasteru Nekresi, zdjęcie nie oddaje jej stromizny
Monaster Nekresi
Monaster Nekresi
Monaster Nekresi, kościół z VIII / IX w.
Monaster Nekresi, kościół z VIII / IX w.
Monaster Nekresi, dawny magazyn wina
Monaster Nekresi, dawny magazyn wina

Zbyt dużo o warowni w Kvareli nie ma w sieci – pochodzi z XVI-XVIII w., zbudowana została na planie kwadratu, z narożnymi wieżami obronnymi. Dziś stoi przy głównym placu miasta, obok futurystycznego „urzędu miejskiego”, mocno kontrastującego z grubymi murami fortecy oraz okazałego posterunku policji. Plac ma dużo miejsc parkingowych, można tu wygodnie na chwilę zostawić samochód. A wracając do warowni – dostęp do niej był możliwy przez cztery bramy, znajdujące się z każdej strony – dziś przez nie można zobaczyć, do czego wykorzystywany jest dawny warowny dziedziniec – urządzono tam pełnowymiarowe… trawiaste boisko piłkarskie. Otoczone murami, musi zapewne stanowić jeden z najbardziej oryginalnych stadionów.

Stojąc pod murami fortecy i grzebiąc w informacjach na temat Kvareli w telefonie, wygrzebałem niechcący jeszcze jedną atrakcję, niezwykle pasującą do charakteru tego dnia zwiedzania. W Kvareli znajduje się bowiem także… monaster – monaster Dubi, stojący nieco na obrzeżach miasta, całkiem niedaleko od rzeczonego winnego tunelu.

O monasterze Dubi nie ma prawie w ogóle informacji, poza tym że został otworzony w 2000 r., ale na jego terenie stoi zabytkowy kościół z VI w. Teren monasteru jest niewielki i rzeczywiście poza świątynią nie ma tu nic do zobaczenia. A i ze zwiedzaniem samego kościoła był kłopot – wewnątrz trwało właśnie nabożeństwo. Ograniczyłem się więc do obfotografowania z zewnątrz.

Czas już dotrzeć do wspomnianego monasteru Nekresi, w końcu jest już po 9-tej rano 🙂 Położony jest on wysoko na wzgórzu nieco na zachód od Kvareli i dojechać do niego (prawie do niego, o czym dalej) wygodną asfaltową drogą – z Kvareli to raptem jakieś 12 km. Cały trik tkwi w tym, że droga kończy się u podnóża wzgórza, na którego szczycie położony jest monaster. Tabliczka na szlabanie mówi, że dalej można udać się albo pieszo, albo zabrać się marszrutką (busem), odjeżdżającą z parkingu przy końcu drogi – bilet 1 GEL – tylko ta marszrutka odjeżdża bez żadnego rozkładu jazdy, tylko wtedy, gdy się zapełni. A droga od szlabanu do monasteru ma 1,5 km.

Winnice Kachetii
Winnice Kachetii
Gremi, wzgórze z kościołem św.Archaniołów
Gremi, wzgórze z kościołem św.Archaniołów
Gremi, kościół św.Archaniołów
Gremi, kościół św.Archaniołów
Gremi, kościół św.Archaniołów
Gremi, kościół św.Archaniołów
Gremi, kościół św.Archaniołów
Gremi, kościół św.Archaniołów

A o 9-tej rano na parkingu byłem sam, a marszrutki w ogóle nie było, nie mówiąc nawet o jej zapełnieniu. Ale co tam, nie jestem inwalidą, żeby nie przejść 1,5 km. Praktycznie zaraz za szlabanem, nieco na zachętę, można zobaczyć stojący przy drodze mały kościół, poświęcony Abibosowi, legendarnemu twórcy monasteru, jednemu z Trzynastu Ojców Syryjskich (innych z tego grona, Dawid z Garedży, stworzył monaster, w którym byłem dnia poprzedniego).

Nekresi w I w. p.n.e. pojawia się w dokumentach jako starożytna osada. W IV w. n.e. ówczesny władca otoczył ją murami, a jego następca wybudował tu pierwszy kościół. Zachował się on do dziś i jest jednym z najstarszych świątyń na terenie całej Gruzji. W czasach gdy Gruzja przechodziła na chrześcijaństwo, stąd król prowadził swoją krucjatę nawracającą.

W VI w. przybył do Nekresi rzeczony Abibos, obejmując funkcję miejscowego biskupa i aktywnie chrystianizując region, pomimo tego, że był on wtedy pod władaniem perskim, zwalczającym chrześcijaństwo. Abibos został ujęty i uwięziony za zalanie wodą świętego ognia zoroastriańskiego w świątyni (wg tej religii ogień jest święty, pali się w każdej świątyni i jest stale podtrzymywany). Biskup został skazany na śmierć i ukamieniowany.

Wracając do „spaceru” drogą do monasteru. Droga prowadząca na górę jest dobrej jakości, wygląda na świeżo wybrukowaną. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie… potworna jej stromizna. Jeśli odwiedzicie kiedyś Nekresi, przygotujcie się na dłuuuuuugi spacer pod stromą górę – te 1.5 km, jak podają przewodniki, idzie się mniej więcej 45 minut – sprawdziłem w praktyce. W lecie, w pełnym słońcu (na szczęście to były dopiero okolice godz.10-tej rano w Gruzji), ta odsłonięta, praktycznie bez grama cienia droga daje się naprawdę w kość. Sytuację ratują trzy stanowiska „do odpoczynku”, ale nie zapomnijcie zabrać ze sobą wody – naprawdę się przyda.

Gremi, pozostałości dawnej części handlowej
Gremi, pozostałości dawnej części handlowej
Gremi, pozostałości dawnej części handlowej
Gremi, pozostałości dawnej części handlowej
Gremi, pozostałości dawnej części handlowej
Gremi, pozostałości dawnej części handlowej
Gremi, pozostałości dawnej części handlowej
Gremi, pozostałości dawnej części handlowej
Gremi, pozostałości dawnej części handlowej
Gremi, pozostałości dawnej części handlowej

Monaster Nekresi składa się z kilku historycznych perełek: wspomnianego już kościoła z IV w., bazyliki z VI/VII w., stojącego obok pałacu biskupiego z VIII w., połączonego z „marani” (magazynem wina, dziś pustym) oraz z dobudowaną w XVI w. wysoką wieżą oraz kościoła z VIII/IX w. Nekresi było wielokrotnie w swojej historii najeżdżane, zostało ostatecznie zniszczone w XVIII w., ale niedawno klasztor gruntownie odrestaurowano i w tej chwili prezentuje się całkiem atrakcyjnie. No i ze wzgórza klasztornego rozciągają się niezwykłe widoki na dolinę.

Zejście drogą z monasteru jest już banalne, w porównaniu z wejściem, stroma droga tym razem jest plusem. Na parkingu u podnóża klasztornego wzgórza można chwilę odpocząć – jest przygotowana odpowiednia infrastruktura (ławki, zadaszone stoliki, nawet toaleta). I można ruszać dalej, kolejne kilkanaście kilometrów, do Gremi.

Gremi to dziś mała wieś, a może miasteczko, która jest swego rodzaju meteorem w historii Gruzji. Przeleciało przez nią, zaświeciło na krótko i znikło w ciemnościach. Gremi pojawia się w historii już w epoce brązu – odnaleziono tu elementy, pochodzące z I tysiąclecia p.n.e. – dziś pokazywane są w miejscowym muzeum. Ale tak naprawdę Gremi pojawiło się w gruzińskiej historii raptem na 150 lat, w 1466 r., kiedy to zostało stolicą królestwa całej Kachetii (to był okres, kiedy rozpadła się jednolita Gruzja). Gremi stało się wtedy centrum politycznym (mieszkał tu król), ekonomicznym i kulturalnym regionu.

Miasto dzieliło się wtedy na trzy części: część królewską z pałacami, basenami, saunami i fontannami; część ze świątynią św.Archaniołów oraz zamkiem oraz część handlową, najbardziej ruchliwą, z karawanserajami, sklepami i rezydencjami mieszkalnymi. Całość zajmowała 40-50 ha. Najważniejszą dziś częścią Gremi jest oczywiście wzgórze ze stojącym na nim kościołem św.Archaniołów, zamkiem, dzwonnicą i magazynami wina. Odkryto także sekretny tunel, prowadzący na brzeg przepływającej obok rzeki.

Droga do jaskiń w Kisischewi
Droga do jaskiń w Kisischewi

Kościół św.Archaniołów wybudowany został w 1565 r. z kamienia, na planie krzyża. Posiada jedną, strzelistą kopułę. We wnętrzach jest bogato zdobiony – freski pochodzą z 1577 r. W dzwonnicy znajduje się wspomniane wcześniej muzeum (wstęp płatny) z „łupami” z wykopalisk na terenie Gremi. Cały kompleks wraz z zamkiem otoczony jest pokaźnym murem.

Ale to nie koniec atrakcji Gremi – ok.200 m za wzgórzem z kościołem i zamkiem, znajduje się wejście na teren ruin dawnej części handlowej miasta z czasów jego świetności. Tu znajduje się niewielki parking, na którym można zostawić samochód. Teren jest dobrze urządzony, łącznie z wyłożeniem alejek dla zwiedzających. Na miejscu znajduje się kilka historycznych obiektów: pozostałości świątyń (w XVII w. było ich tu kilkanaście), karawanseraj, łaźnia i nikłe części innych obiektów. Znajdziecie tu także restaurację / kawiarnię oraz sklep z pamiątkami. Jest nawet huśtawka dla dzieciaków. Wstęp jest bezpłatny.

Czas na dalsze zwiedzanie. Tym razem w kierunku Telawi, dzisiejszej stolicy Kachetii. Ale najpierw chcę zobaczyć jaskinie nieopodal wioski Kisischewi. Wjeżdżam więc do Telawi, ale zamiast do centrum miasta, kieruję się ok.7 km na wschód, gdzie pomiędzy wioskami Kisischewi a Tsinandali, przed mostem na rzece, wiedzie w prawo droga do jaskiń. Ze skrętu do jaskiń jest następne 7 km (nie ma żadnych oznaczeń, trzeba skręcać „na czuja”). Ale droga okazuje się tak podłej jakości i ma tyle odnóg w bok, że stwierdzam, że dotarcie do jaskiń zajmie mi zbyt wiele czasu – rezygnuję i wracam do głównej drogi.

Teraz czas na samo Tsinandali, posiadające jedną atrakcję – dawną rezydencję Aleksandra Czawczawadze wraz z ogromnymi ogrodami. Aleksander Czawczawadze to niezwykle barwna postać, poeta oraz żołnierz, żyjący na przełomie XVIII i XIX w. Urodzony w Rosji, ale w gruzińskiej, wysoko postawionej rodzinie, już za młodych lat uczestniczył w antyrosyjskim powstaniu. W niewoli powstały jego pierwsze poematy. Potem nastąpił „zwrot” i Czawczawadze walczył w wojskach rosyjskich przeciwko kolejnemu gruzińskiemu powstaniu oraz przeciwko Napoleonowi. Na koniec służby, już w stopniu generała rosyjskiego, został wojskowym administratorem gruzińskiej Kachetii i osiadł właśnie w Tsinandali.

Tsinandali, rezydencja Chawczawadze
Tsinandali, rezydencja Chawczawadze
Tsinandali, rezydencja Chawczawadze
Tsinandali, rezydencja Chawczawadze
Tsinandali, rezydencja Chawczawadze
Tsinandali, rezydencja Chawczawadze
Tsinandali, rezydencja Chawczawadze
Tsinandali, rezydencja Chawczawadze

W swojej posiadłości wybudował winnice i rozpoczął produkcję znanego do dziś białego wina „Tsinandali”. Trzy lata później znów „zwrotka” i udział w kolejnym powstaniu i znów aresztowanie i niewola. Ułaskawienie i walka w wojskach rosyjskich na Kaukazie. Zginął w wypadku konnym w Tsinandali. Dziś uważany jest za ojca gruzińskiego romantyzmu w literaturze. Inny z gruzińskich romantyków, Barataszwili, tworzył swe dzieła nieszczęśliwie zakochany w jednej z córek Czawczawadze. Jego posiadłość w tej miejscowości przekształcono w muzeum. Można tu pospacerować po 18-hektarowym parku, jako pierwszym w Gruzji urządzonym przez europejskich projektantów, zrewitalizowanym w 1887 r., już po śmierci właściciela. Można tu znaleźć wiele drzew i roślin na co dzień nie występujących w Gruzji, pochodzących z Europy, Azji i obu Ameryk.

Oczywiście możliwe jest zwiedzanie także rezydencji Czawczawadze (choć zabronione jest robienie we wnętrzach zdjęć). W środku często organizowane są wystawy sztuki znanych artystów (wystawiano tu m.in. dzieła Pablo Picasso i Salvadora Dali). Bilety pozwalające na zwiedzanie parku i rezydencji kosztują 5 GEL (sam park: 2 GEL). Królują tu wszechobecne wycieczki szkolne, stąd bywa tu gwarno i głośno. Czas odwiedzić stolicę Kachetii – Telawi, ale to (i kolejne stare monastery) będzie już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć monasterów gruzińskiej Kachetii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Jak bardzo przydatny jest dla Ciebie ten artykuł?

Kliknij na odpowiednią gwiazdkę i oceń treść

Ten artykuł nie był jeszcze oceniany. Oceń jako pierwszy!

Jeśli nasz artykuł jest dla Ciebie przydatny...

podziel się nim ze znajomymi 🙂

Dodaj komentarz

Please Login to comment
  Subscribe  
Powiadom o