Joanina, grecka stolica Ali Paszy z Tepeleny

Joannina, Joanina lub Janina – tyle polskich nazw ma to 100-tysięczne greckie miasto. Ale co się dziwić, skoro w samym greckim też ma dwie nazwy: Ioannina lub Jannena (to drugie powszechnie dziś używane). Po raz pierwszy jesteśmy w Grecji, ale nadal podążamy śladami albańskiego Ali Paszy z Tepeleny.

0

Joannina, Joanina lub Janina – tyle polskich nazw ma to 100-tysięczne greckie miasto. Ale co się dziwić, skoro w samym greckim też ma dwie nazwy: Ioannina lub Jannena (to drugie powszechnie dziś używane). Po raz pierwszy jesteśmy w Grecji, ale nadal podążamy śladami albańskiego Ali Paszy z Tepeleny.

Tour de Europe 2013, dzień 7 (poprzedni wpis z trasy: Butrint, albańska perełka archeologiczna). Albański watażka z przełomu XVIII i XIX wieku, Ali Pasza z Tepeleny, przewinął się nam już w podróży podczas zwiedzania Tepeleny i Butrintu. W Grecji, w drodze do Salonik, w których mamy kolejny nocleg, trafiamy do Joaniny, niegdysiejszej stolicy albańskiego Paszy.

Od granicy albańskiej w Konispolu Joanina oddalona jest o trochę ponad 110 km, mniej więcej półtorej godziny jazdy samochodem, w dużej części wygodną autostradą Egnatia Odos, przecinającą całą Grecję w poprzek. Miasto w tym miejscu po raz pierwszy pojawia się w dokumentach w VI wieku (wybudowane przez bizantyjskiego cesarza Justiniana I), ale pod nazwą Ioannina występuje w nich w 879 r. Od 1431 r. na długie wieki popadła we władanie tureckie, w granicach Grecji od 1913 r. Ale szczyt potęgi osiągnęła Joanina właśnie w okresie, gdy była stolicą Ali Paszy z Tepeleny, tworzącego autonomiczny obszar w ramach Imperium Ottomańskiego.

Joanina, w oddali wieża zamku
Joanina, w oddali wieża zamku
Joanina, mury zamkowe
Joanina, mury zamkowe
Joanina, Muzeum Bizantyjskie
Joanina, Muzeum Bizantyjskie
Joanina, Muzeum Bizantyjskie
Joanina, Muzeum Bizantyjskie

Jeśli ktoś czytał nasz wpis z albańskiej Tepeleny wie, że Ali Pasza osiągnął tak duży stopień niezależności od cesarza, że ten wysłał swoje wojska, by utemperować lennika. Wojska te zostały wysłane właśnie do Joaniny, która była stolicą Ali Paszy i w której Ali Pasza stacjonował. Po dłuższym oblężeniu miasta, Ali Pasza zgodził się na rozmowy z cesarzem, zamiast tego został jednak pojmany, wywieziony na wyspę Nisi na jeziorze Pamvotis (nad którym leży miasto Joanina, też ma dwie nazwy, druga to Pamvotida), tam uwięziony, a następnie zabity. Głowę Ali Paszy wysłano cesarzowi do Konstantynopola. Ali Pasza i jego rodzina pochowani zostali na terenie twierdzy w Joaninie, gdzie spoczywają do dziś dnia.

Głównym naszym celem był zamek w Joaninie, wybudowany pierwotnie za czasów bizantyjskich, ale gruntownie rozbudowany przez Ali Paszę właśnie. Zamek otoczony został murami o łącznej długości 2 km i wysokości do 10 metrów. Otoczyły one obszar o powierzchni 200 akrów. Zamek został wybudowany na cyplu głęboko wrzynającym się z trzech stron w jezioro Pamvotis, od lądu dodatkowo oddzielała go fosa. Dziś w zasadzie teren dawnego zamku można wewnątrz podzielić na dwie części: północną z meczetem Alego Paszy (obecnie muzeum miejskie) oraz południową z twierdzą zwaną Its-Kale i kompleksem starego miasta.

Joanina, meczet Fethiye Camii, przed nim grobowiec Ali Paszy
Joanina, meczet Fethiye Camii, przed nim grobowiec Ali Paszy
Joanina, ruiny pałacu Ali Paszy i bizantyjskiej wieży obronnej
Joanina, ruiny pałacu Ali Paszy i bizantyjskiej wieży obronnej
Joanina, ruiny pałacu Ali Paszy
Joanina, ruiny pałacu Ali Paszy

Zwiedzanie Joaniny rozpoczynamy od… poznania kelnerki z tawerny To Manteio, sąsiadującej z główną, zabytkową zamkową bramą. To jedna z najmilej wspominanych znajomości z tegorocznych wakacji. Dziewczyna ta, na widok nas, parkujących w płatnej strefie parkowania przed jej restauracją, najpierw zrobiła za informację turystyczną, a potem zaoferowała swoją pomoc przy… unikaniu płatności za parkowanie (nawiasem opłaty były wręcz symboliczne). Usłyszeliśmy: „wy idźcie, zwiedzać, a jakby co, ja powiem strażnikom miejskim, że to mój samochód”. Nie chcieliśmy się zastanawiać, jak grecka kelnerka wytłumaczy się z posiadania samochodu na… polskich rejestracjach, ale brzmiała na tyle wiarygodnie, że pozostawiliśmy nasze cztery koła z całym wakacyjnym dobytkiem na jej barkach.

Wchodzimy więc w główną bramę zamku w Joaninie, spacerując wąskimi uliczkami starego miasta. Docieramy do południowej cytadeli, wewnątrz której znajdują się główne atrakcje. Pierwszym znaczącym budynkiem jest Muzeum Bizantyjskie, wewnątrz którego znajdują się znaleziska z czasów ery bizantyjskiej w Joaninie: rzeźby, ikony, monety i inne. Wstęp do muzeum jest płatny, my nie próbowaliśmy do niego wejść.

Obok budynku muzeum stoi Fethiye Camii – meczet, wybudowany na początku XVII wieku, stojący na miejscu poprzednio stojącego tu drewnianego meczetu z 1430 r. Fethiye Camii został znacząco przebudowany przez Ali Paszę w 1795 r., wtedy przybrał teraźniejszą formę. Meczet ten jest o tyle znaczący dla historii, że to właśnie przed nim stoi dziś grobowiec samego Ali Paszy. To tu kończy się historia władcy, która przewijała się od kilku dni w czasie naszej podróży.

Joanina, ottomańskie łaźnie
Joanina, ottomańskie łaźnie
Joanina, ruiny ottomańskiej biblioteki
Joanina, ruiny ottomańskiej biblioteki

Otoczenie wokół meczetu i muzeum to „Seraglio” Ali Paszy. Tak zwano w czasach ottomańskich okazałe pałace, budowane przez każdego większego władcę. Ali Pasza też wybudował własne „Seraglio”, z którego do dziś pozostały ruiny. Ruiny kuchni pałacowej, budynku straży, magazynów amunicji, haremu itp. Zobaczyć tu też można jedyną pozostałość z czasów bizantyjskich – resztki jednej z czterech wież, wybudowanych prawdopodobnie w XI wieku, ochraniających miasto.

Wychodzimy z cytadeli południowej i znów uliczkami starej Joaniny idziemy w kierunku części północnej. Mijamy otoczone siatką i niedostępne dla zwiedzających ruiny łaźni i biblioteki z czasów ottomańskich.

Wkraczamy na teren północnej cytadeli, objętej dziś obszarem muzeum miejskiego w Joaninie. Najpierw trafiamy pomiędzy długie, niskie budynki muzułmańskiej szkoły – medresy. Nad medresą góruje kolejna atrakcja Joaniny – meczet Ali Paszy, wybudowany w 1618 r. na miejscu stojącego tu poprzednio monasteru św.Jana Chrzciciela. Został on zburzony przez Turków po stłumieniu jednego z buntów przeciwko ich władzy. Chrześcijanie zostali wtedy wypędzeni z miasta i zmuszeni do życia poza jego murami. Meczet funkcjonował do 1924 r. (pomimo wchłonięcia Joaniny przez Grecję w 1913 r.), kiedy to Grecja podpisała z Turcją układ o wzajemnej ludności – turecka ludność Joaniny została wysiedlona do Turcji. W 1933 r. opuszczony meczet został przekształcony w muzeum, a Grecy oszczędzili jego minaret, pomimo braku przydatności w działalności muzeum, co było wyjątkowe w skali całego kraju w tamtych czasach.

Joanina, meczet Ali Paszy, obecnie muzeum miejskie
Joanina, meczet Ali Paszy, obecnie muzeum miejskie
Joanina, meczet Ali Paszy, obecnie muzeum miejskie
Joanina, meczet Ali Paszy, obecnie muzeum miejskie
Joanina, meczet Ali Paszy, obecnie muzeum miejskie
Joanina, meczet Ali Paszy, obecnie muzeum miejskie
Joanina, meczet Ali Paszy, obecnie muzeum miejskie
Joanina, meczet Ali Paszy, obecnie muzeum miejskie
Joanina, meczet Ali Paszy, obecnie muzeum miejskie
Joanina, meczet Ali Paszy, obecnie muzeum miejskie
Joanina, meczet Ali Paszy, obecnie muzeum miejskie
Joanina, meczet Ali Paszy, obecnie muzeum miejskie

Wejście do miejskiego muzeum w meczecie Ali Paszy jest płatne (kosztuje 2 EUR). Warto wejść, by zobaczyć zachowane wnętrza meczetu. Sama wystawa, choć dość widowiskowa, nie jest zbyt cenna historycznie.

Wracamy do samochodu i strażnika w osobie dziewczyny z „To Manteio”. Słowo o samej tawernie „To Manteio” – to znany w Joaninie lokal, polecany m.in. przez biblię turystów – przewodniki Lonely Planet. Specjalizuje się ona w tradycyjnej kuchni greckiej, co też za chwilę wykorzystamy. W drodze powrotnej ustalamy rodzinnie, że aby podziękować za przypilnowanie samochodu, zjemy w „To Manteio” obiad. I tak też robimy.

Menu w „To Manteio” to same greckie potrawy – nic nam nie mówi. To w ogóle nie przeszkadza kelnerkom, które zapraszają nas… do kuchni, gdzie możemy zobaczyć każdą po kolei potrawę z karty, a dziewczyny cierpliwie tłumaczą, z czego potrawy się składają i jak są przyrządzane. Koniec końców wybieramy. Na stół wjeżdżają m.in. sałatka grecka (no jakże by inaczej w Grecji :)) i kokoreci, czyli podroby (wnętrzności) z owcy, podane z grilla. To drugie świetne, ale jak mówi nasza nowa znajoma, ciężkostrawne i z tego powodu nie polecane dzieciom. Obiad jemy w towarzystwie… kanarków, śpiewających w klatkach, wiszących nad naszymi głowami.

Joanina, mauzoleum Ali Paszy obok meczetu
Joanina, mauzoleum Ali Paszy obok meczetu
Joanina, mauzoleum Ali Paszy obok meczetu
Joanina, mauzoleum Ali Paszy obok meczetu

Wyjeżdżamy z miasta z planem wjechania samochodem na wyspę na jeziorze Pamvotis, znaną z monasterów (XI – XVII wiek) oraz muzeum Ali Paszy. To na tej właśnie wyspie był więziony i został zabity Ali Pasza z Tepeleny. Niestety tu nastąpił nieliczny z momentów naszego nieprzygotowania – widoczną w Google Maps na północy jeziora przystań uznaliśmy za przystanek łodzi wożących ludzi i samochody na wyspę, co okazało się w praktyce nieprawdą. Lodzie na wyspę wypływają z samego miasta Joanina, nam więc pozostało oglądanie wyspy z drugiego brzegu… Ograniczenia czasowe wykluczały powrót do Joaniny w celu dostania się na wyspę.

Wyjeżdżamy więc ostatecznie z Joaniny, wracając na Egnatia Odos, autostradę, która późnym wieczorem doprowadzi nad do Salonik, drugiego co do wielkości miasta Grecji (ponad 1 mln mieszkańców), w którym mieliśmy zaplanowany nocleg.

Joanina, wyspa na jeziorze Pamvotis widziana z drugiego brzegu (północnego)
Joanina, wyspa na jeziorze Pamvotis widziana z drugiego brzegu (północnego)
Grecja, autostrada Egnatia Odos
Grecja, autostrada Egnatia Odos
Grecja, autostrada Egnatia Odos
Grecja, autostrada Egnatia Odos

PS. Przej wjazdem do Joaniny chcieliśmy jeszcze zwiedzić ruiny starożytnej Dodony, słynnego starożytnego miasta, znanego z drugiej co do mocy wyroczni greckiej, miejsca kultu Zeusa, gdzie kapłani przewidywali przyszłość na podstawie szumu świętych dębów. Niestety, pomimo informacji z przewodników o godzinach otwarcia 8-19, Grecy wymyślili swoje własne – tylko do 15:30 (a w Grecji jest czas o godzinę do przodu, czyli wyjeżdżając z Albanii, trzeba zdążyć przed 14:30). Spóźniliśmy się pół godziny i po staropolsku… „pocałowaliśmy klamki”, czyli zastaliśmy obiekt zamknięty.

Pełna galeria zdjęć z greckiej Joaniny znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

Jak bardzo przydatny jest dla Ciebie ten artykuł?

Kliknij na odpowiednią gwiazdkę i oceń treść

Dotychczasowa średnia ocena / 5. Ilość opinii:

Jeśli nasz artykuł jest dla Ciebie przydatny...

podziel się nim ze znajomymi 🙂

Dodaj komentarz

Please Login to comment
  Subscribe  
Powiadom o