Fethiye, Ölüdeniz i słynna Błękitna Laguna

Fethiye, 60-tysięczne dziś miasto, następca starożytnej licyjskiej metropolii Telmessos, znane głównie ze skalnych grobowców na wzgórzach wokół miasta. I Ölüdeniz, znany turecki kurort wypoczynkowy, słynny z plaży o nazwie Błękitna Laguna. Obydwa były pierwszymi celami dwudniowej wyprawy ze wschodnich wybrzeży Turcji (Boğaziçi), prowadzącej nas na jedną z najładniejszych tureckich plaż w ogóle – plażę Patara.

0
5
(1)

Fethiye, 60-tysięczne dziś miasto, następca starożytnej licyjskiej metropolii Telmessos, znane głównie ze skalnych grobowców na wzgórzach wokół miasta. I Ölüdeniz, znany turecki kurort wypoczynkowy, słynny z plaży o nazwie Błękitna Laguna. Obydwa były pierwszymi celami dwudniowej wyprawy ze wschodnich wybrzeży Turcji (Boğaziçi), prowadzącej nas na jedną z najładniejszych tureckich plaż w ogóle – plażę Patara.

Tour de Europe 2013, dzień 15 (poprzedni wpis: Bodrum, Muzeum Archeologii Podwodnej w zamku). Dwudniowy wyjazd na plażę Patara mieliśmy zaplanowany jeszcze w Polsce – był integralną i z góry założoną częścią wakacyjnych planów. Z góry mieliśmy też przewidziany jego termin i zarezerwowany hotel w miejscowości Gelemiş, położonej najbliżej plaży.

Pierwszy dzień – czyli trasa NA plażę – zakładała po drodzę wizytę w Fethiye (skalne grobowce), Ölüdeniz (kąpiel na słynnej Błękitnej Lagunie), zwiedzanie opuszczonego miasta Kayaköy, dojazd do Gelemiş, zostawienie bagaży i szybką eskapadę do Demre, do ruin starożytnej Myry. Powrót do Gelemiş, nocleg, a rano plaża Patara i kolejne atrakcje, już w drodze powrotnej. Plany były więc „na bogato”, co wymagało odpowiedniego rozłożenia się w czasie.

Wyjeżdżamy więc z naszej wakacyjnej bazy – Boğaziçi – bardzo wcześnie rano i mkniemy prosto do Fethiye, do którego mamy 220 km i 3 h jazdy. Do celu docieramy niewiele po 9 rano, od razu kierując się w stronę skalnych grobowców. I tu nadchodzi czas na opowieść o historii tego miasta.

KML-LogoFullscreen-LogoGeoJSON-LogoGeoRSS-Logo
Tour de Europe 2013 - Fethiye

ładowanie mapy - proszę czekać...

Turcja, Fethiye, grobowce licyjskie: 36.618860, 29.118415
Turcja, Fethiye, zamek: 36.618524, 29.113383
Turcja, Fethiye, antyczny amfiteatr: 36.620918, 29.105830
Turcja, Fethiye, pomnik Fethi Bey: 36.621629, 29.105911
Fethiye, ulica Süleyman Demirel Blv
Fethiye, ulica Süleyman Demirel Blv
Fethiye, licyjskie skalne grobowce
Fethiye, licyjskie skalne grobowce
Fethiye, licyjskie skalne grobowce, grobowiec Amyntasa
Fethiye, licyjskie skalne grobowce, grobowiec Amyntasa

Antycznym „protoplastą” miasta Fethiye było Telmessos, o którego początkach wiadomo niewiele. W historii istnieje już w VI w. p.n.e., a to za sprawą słynnej w owych czasach szkoły wróżbitów, w której konsultował się wówczas sam Krezus. Z usług szkoły korzystał także sam Aleksander Wielki, który zdobył miasto w 334 r. p.n.e. Tu następuje znów „czarna dziura” w historii miasta, które pojawia się znów w niej na przełomie VII / VIII w. n.e., kiedy to zostaje w dużej części opuszczone. Od X w. znane jest już pod nową nazwą: Megri. W XII w. dostaje się pod władzę Turków i odzyskuje powoli znaczenie. Od XV w. wchodzi w skład Imperium Osmańskiego. Silny wzrost zanotowało w XIX w., kiedy odnotowano silny napływ Greków do miasta. Ale już w 1923 r. Grecy w ramach wymiany ludności po wojnie turecko-greckiej musieli wynieść się z miasta, zastąpili ich tureccy imigranci z terenów greckich. Obecną nazwę miasto otrzymało w 1934 r. na cześć poległego pilota osmańskiego – Fethi Bey.

W Fethiye najpierw oglądamy słynne skalne licyjskie grobowce. Znajdują się one na południowym krańcu miasta, w podstawie góry niedaleko wybrzeża. Nie da się ich nie zauważyć, ze względu na położenie są widoczne z daleka. Samochód parkujemy na pobliskim niewielkim parkingu (bezpłatnie) i podchodzimy w górę jakieś 100 m, gdzie trafiamy na kasę. Grobowce da się oglądnąć i sfotografować zza niskiego ogrodzenia, ale warto podejść w górę pod same skały i dotknąć historii. Bilet wstępu kosztuje 5 TL (osoba dorosła, dzieci jak wszędzie w Turcji wchodzą za darmo).

Fethiye, licyjskie skalne grobowce, wnętrze grobowica Amyntasa
Fethiye, licyjskie skalne grobowce, wnętrze grobowica Amyntasa
Fethiye, twierdza rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich
Fethiye, twierdza rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich
Fethiye, twierdza rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich
Fethiye, twierdza rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich
Fethiye, twierdza rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich
Fethiye, twierdza rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich
Fethiye, panorama miasta widoczna z twierdzy rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich
Fethiye, panorama miasta widoczna z twierdzy rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich

Dlaczego Licyjczycy wykuwali grobowce w skałach. Otóż wierzyli oni, że duchy zmarłych zabierane są przez ptaki, dlatego starali się budować groby jak najwyżej. Stąd grobowce, wykuwane w charakterystycznym stylu, z kolumnami i płaskorzeźbami, wysoko w skałach i zboczach gór. Grobowce w Fethiye pochodzą z IV w. p.n.e., a najsłynniejszy z nich – grobowiec Amyntasa, zbudowany został w 350 r. p.n.e. Nazwę przyjęto po znalezieniu inskrypcji na boku grobowca, która prawdopodobnie opisuje złożone tu szczątki: „Amyntas, syn Hermagiosa”.

Z poziomu grobowców, czyli z poziomu sporo wyższego od poziomu niedalekiego morza, widać nieopodal ruiny twierdzy w Fethiye, zbudowanej przez rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich (których jedno dzieło – zamek w Bodrum – mieliśmy już okazję podziwiać) w XI w. i przebudowaną cztery stulecia później. Opuszczamy grobowce i jedziemy w kierunku resztek zamku. Obok nich znajduje się spory parking, na którym zatrzymujemy się i atakujemy szczyt twierdzy. Nie zostało z niej za wiele do dzisiejszych czasów, nie udało się nam także znaleźć niczego więcej o jej historii, ale warto wejść na górę (nie jest to trudna sztuka, prowadzi tam dość łatwa ścieżka wśród kamieni) choćby dla niesamowitego widoku, jaki rozpościera się stamtąd. Rzadko mieliśmy okazję podziwiać tak niesamowitą panoramę miasta – to trzeba zobaczyć. A na zboczu góry, na której twierdza stoi także znaleźliśmy kilka wnęk grobowców.

Wsiadamy ponownie w samochód i opuszczamy Fethiye, kierując się wylotówką przechodzącą obok ruin twierdzy w kierunku Kayaköy, opuszczonego w latach dwudziestych miasta. Prowadzi do niego 7 kilometrów krętej, i niestety początkowo mocno wznoszącej się drogi, z którą… przegrywa nasz samochód. Przegrzewamy się zaraz po wyjechaniu z Fethiye, co zmusza nas do zawrócenia i zmiany, przynajmniej chwilowej, planów. Wpadamy na pomysł zostawienia w mieście samochodu i skorzystania po raz pierwszy z lokalnego transportu – dolmusza (po naszemu – prywatnego minibusa).

Fethiye, antyczny teatr z czasów Telmessos
Fethiye, antyczny teatr z czasów Telmessos
Fethiye, pomni pilota Fethi Bey, od którego pochodzi nazwa miasta
Fethiye, pomni pilota Fethi Bey, od którego pochodzi nazwa miasta

Jedziemy więc do centrum w poszukiwaniu parkingu i natykamy się na… ruiny antycznego teatru, jak się okazuje jedynej pozostałości po antycznym Telmessos. Niestety z bliska zobaczyć się go nie da, jest osłonięty dość szczelnym ogrodzeniem i od września 2012 r. poddawany renowacji i odbudowie. Podobno niewiele oryginalnych kamieni z teatru pozostało, gdyż większość została użyta do odbudowy miasta po trzęsieniu ziemii w 1957 r. Niedaleko teatru stoi także pomnik pilota Fethi Bey, od którego wzięła się dzisiejsza nazwa miasta.

Koniec końców próba przesiadki do dolmusza się nie udaje (nie chce się nam na niego czekać 20 minut w sierpniowym upale), wsiadamy więc w samochód i decydujemy się na zmianę kierunku – jedziemy do Ölüdeniz, na słynną plażę Blue Lagoon (Błękitna Laguna). Trasa ma 10 km i jak się okazuje, także wiedzie pod górę (Ölüdeniz leży po jej drugiej stronie, na zjeździe w kierunku morza), ale jest szeroką, dwupasmową w obie strony drogą o klasie drogi krajowej. Ale podgrzany wyjazdem z centrum Fethiye samochód znów się przegrzewa, i to aż dwukrotnie, co sprawia że zaczynamy wątpić w sukces dalszej jazdy. Tu następuje nasz telefon do Assistance Forda, które i owszem, potwierdza nasze prawa do pomocy w ramach posiadanej polisy, ale jednocześnie informuje, że należy się ona jedynie na terytorium Europy. Czyli klapa. Zostajemy z przegrzanym samochodem i uczynnie podanym przez panią z Assistance Ford Polska numerem telefonu do… tureckiej pomocy drogowej. Więc robimy, to co za każdym razem w takim przypadku – czekamy 15 minut, studzimy samochód i jedziemy dalej 🙂

Okazuje się, iż dalsza podróż jest już całkiem z górki, co sprawia że kłopoty samochodowe znikają. Przejeżdżamy przez Ölüdeniz, typowy turecki kurort wypoczynkowy, przepełniony hotelami i zatłoczony, kierując się prosto w dół, ku wyczekiwanej plaży. Z nami jedzie na nią chyba cała okolica, bo utykamy jakiś 1 km przed plażą w korku aut dojeżdżających na parkingi przed plażą. Decydujemy się więc zaparkować (parkowanie płatne kilka TL bez limitu czasu postoju) w bocznej uliczce pomiędzy tysiącem restauracji i barów, i „z buta” z całym plażowym wyposażeniem udajemy się na „plażing”.

Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna
Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna
Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna
Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna
Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna
Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna
Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna
Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna

Plaża w Ölüdeniz podzielona jest na dwie części. Pierwszą, publiczną i bezpłatną, nazywaną Belcekiz Beach, pomijamy. O tej części wiemy tyle, że stąd odpływają łodzie i statki wożące turystów do Doliny Motyli – malowniczej plaży, położonej w głębokim wąwozie pomiędzy skałami, do której dostęp możliwy jest tylko od strony morza. Kierujemy się dalej, ku płatnej części plaży, znanej pod nazwą Błękitna Laguna, często nazywanej „rajem na ziemi” lub „darem Boga dla ziemi”. Błękitna Laguna najlepiej wygląda z lotu ptaka, zresztą cała okolica słynie z możliwości wynajmu paralotni wraz z pilotem (koszt to ok.100 euro za lot). Zdjęć plaży z powietrza znajdziecie w Internecie całą masę. W każdym razie jest Błękitna Laguna pięknym wąskim cyplem, oblewanym ze wszystkich stron wodą o cudownym kolorze, co sprawia że całość prezentuje się rzeczywiście jak jakiś daleki egzotyczny rajski zakątek.

Od raju Błękitną Lagunę odróżniają trzy rzeczy: tłok, tłok i… tłok. Pomimo opłat za wstęp (tu w odróżnieniu od zabytków w Turcji, dzieci też płacą, opłaty w sierpniu 2013: 6 TL osoba dorosła, 3 TL dzieci) dookoła cypla panuje niesamowity ścisk, porównywalny chyba tylko z… Władysławowem (taki żart) 🙂 Chęć leżenia blisko wody powoduje, że pierwszy rząd leżaków – a leżaki i parasole są oczywiście dodatkowo płatne – prawie stoi w morzu – nie ma szans na spacer brzegiem. Spacerować można od pasa w morzu w górę 🙂 No i Błękitna Laguna z poziomu piasku nie przypomina widoku ze zdjęć z powietrza… Ale cel zaliczony. Po około dwóch godzinach zwijamy się z plaży. Wygłodniałe po kąpieli dzieci ciągną na obiad, udajemy się więc do wybranej na chybił trafił knajpy przy plaży.

Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna
Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna

Po posiłku wsiądziemy znów w samochód. Ostatecznie rezygnujemy z dojazdu do Doliny Motyli (da się ją obejrzeć z góry, z poziomu otaczających ją skał) ze względu na konieczność stromego podjazdu, którego na pewno nie wytrzymałby nasz schorowany upałem samochód. Podejmiemy jednak drugą próbę, tym razem już udaną (bo trasa od strony Ölüdeniz – 8 km – jest o dziwo względnie płaska), dostania się do słynnego, zamieszkanego kiedyś wyłącznie przez ludność grecką Kayaköy. Jego zwiedzanie opiszemy już jednak w następnym wpisie…

Pełna galeria zdjęć z Fethiye i Ölüdeniz znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

Jak bardzo przydatny jest dla Ciebie ten artykuł?

Kliknij na odpowiednią gwiazdkę i oceń treść

Dotychczasowa średnia ocena 5 / 5. Ilość opinii: 1

Ten artykuł nie był jeszcze oceniany. Oceń jako pierwszy!

Jeśli nasz artykuł jest dla Ciebie przydatny...

podziel się nim ze znajomymi 🙂

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x