Alkohol w podróży. Wszystko jest dla ludzi, ale…

"Kofi, dżus, rakija?". Takim pytaniem witał nas pewien czarnogórski gospodarz w pewnym pięknym miasteczku nad Boką Kotorską. Pytał nas o to konsekwentnie za każdym razem, gdy wychodziliśmy z pokoju, nawet tuż po przebudzeniu o 7-mej rano. A przecież my za chwilę wyjeżdżaliśmy w dalszą drogę...